Niespodzianką zakończyło się spotkanie na Estadio Mestalla, gdzie pogrążona w kryzysie Valencia podejmowała FC Barcelona. Remis 1:1 nie odzwierciedla przebiegu meczu, w którym zdecydowanie dominowali podopieczni Luisa Enrique, marnując kilka stuprocentowych sytuacji.
Zaledwie pięciu minut potrzebowała FC Barcelona, by opanować przebieg wydarzeń tego spotkania. Gospodarze na początku meczu zastosowali wysoki pressing na defensorach „Dumy Katalonii”, co sprawiło, że dwa razy nerwowo rozgrywali piłkę, ale za każdym razem do gości uśmiechało się szczęście. Na pierwsze ostrzeżenie ze strony lidera trzeba było czekać właśnie wspomniane pięć minut. Wtedy dali o sobie znać Leo Messi i Neymar, którzy na jeden kontakt rozegrali akcję, ale Argentyńczyk w dogodnej sytuacji strzelił tuż nad poprzeczką.

Barcelona szczególnie upodobała sobie prawego obrońcę „Nietoperzy”, którym w tym pojedynku był nominalny stoper Ruben Vezo. Portugalczyk, zmuszony do zastąpienia Joao Cancelo, wyraźnie sobie nie radził z Neymarem, który co kilka minut przeprowadzał groźne rajdy. Rzucało się w oczy, że wobec świetnej formy Brazylijczyka i problemów kadrowych na prawej flance drużyny z Estadio Mestalla Luis Enrique nakazał swym podopiecznym częstsze kierowanie akcji na lewe skrzydło.
Problemy Rubena Vezo ciągnęły się przez całą połowę i były spowodowane nie tylko świetną grą Neymara, którego nie powstrzymywało nawet potrojenie. W naturalnej strefie Neymara pojawiał się nawet Leo Messi i – co oczywiste – Andres Iniesta oraz Jordi Alba. To właśnie po akcji lewego obrońcy zakotłowało się w polu karnym Valencii, choć goście paradoksalnie nie oddali w niej nawet strzału na bramkę.
Po, wydawać by się mogło, odważnym początku w kolejnych minutach Valencia głęboko się cofnęła, oddając pole gry „Blaugranie” i nastawiając się na grę z kontrataku, co przyniosło gospodarzom kilka ciekawie zapowiadających się sytuacji. Drużyna ze stolicy Katalonii pomimo optycznej przewagi i kilku groźnych akcji nie miała pomysłu na defensywnie ustawionego rywala. Obrona „Nietoperzy” często składała się z pięcioosobowej linii wspieranej przez ustawionych na trzydziestym metrze pomocników i to właśnie w tej strefie „Barca” miała największe problemy z rozgrywaniem płynnych akcji.
FC Barcelona – po dobrej pierwszej połowie i dwóch zmarnowanych setkach Messiego – kontynuowała swą grę w drugiej połowie. Podopieczni Luisa Enrique nadal cierpliwie rozgrywali piłkę w środku pola, choć nie atakowali już tak często lewą stroną boiska. Od pierwszych minut widać jednak było, że w grze gospodarzy coś drgnęło. To już nie była ta sama przyczajona Valencia, która nastawiła się na kontry. „Nietoperze” podchodziły nieco wyżej, coraz częściej przenosząc ciężar gry pod pole karne „Blaugrany”, lecz nie potrafiły stworzyć realnego zagrożenia.











