Reprezentacja Zambii sprawiła niemałą niespodziankę i zwyciężyła w półfinale Pucharu Narodów Afryki Ghanę 1:0. Bramkę dającą awans do finału zdobył w 78. minucie Mayuka. Ghańczycy w pierwszej połowie nie wykorzystali rzutu karnego.
Zambijczycy, zgodnie z przedmeczowymi zapowiedziami, od pierwszego gwizdka próbowali niejako przestraszyć rywala i pokazać mu, że ten mecz do łatwych należeć nie będzie. „Miedziane Pociski” utrzymywały się przy piłce na połowie przeciwnika i dwukrotnie miały swoje szanse po rzutach rożnych, ale nie zdołały oddać celnego strzału na bramkę Kwaraseya. Po początkowym szoku do siebie doszli Ghańczycy i już przy pierwszej wizycie w polu karnym Zambii narobili ogromnego zamieszania, które zakończyło się dla nich mocno kontrowersyjnym rzutem karnym. Można jednak powiedzieć, że futbol bywa czasem sprawiedliwy, ponieważ strzał Gyana z jedenastu wybronił Mweene.

„Czarne Gwiazdy” nie podłamały się zmarnowaną szansą i na dobre przejęły inicjatywę na boisku. Minutę po zaprzepaszczonej „jedenastce” na bramkę Zambii ruszył Gyan, oddał kąśliwy strzał z dwudziestu metrów, a gdyby do dobitki szybciej ruszył Jordan Ayew, byłoby zapewne 1:0. W kolejnych akcjach rozpaczliwie bronili się Zambijczycy, ograniczając się tylko do wybijania futbolówki z własnego pola karnego. W końcu w 20. minucie podopieczni Herve Renarda wyszli z szybką kontrą, ale o włos pojedynek biegowy z defensorem Ghany przegrał Chamanga. Chwilę później na strzał z dystansu zdecydował się Katongo, ale Kwarasey nie miał z nim żadnych problemów. Próba była jednak uzasadniona, bo na Estadio de Bata padający gęsto deszcz mocno utrudniał piłkarzom życie. W odpowiedzi od razu ruszyli Ghańczycy – Andre Ayew pobiegł prawą stroną, wyłożył piłkę Gyanowi, któremu spod nóg w ostatniej chwili wybił ją Sunzu.
Gra w końcu się uspokoiła i piłka przez większość czasu przebywała w środkowej części boiska. W 32. minucie znowu przyspieszyli jednak Zambijczycy, ale znakomitą sytuację po pięknej akcji i podaniu Kalaby zmarnował Katongo. Nieliczne wypady ofensywne „Miedzianych Pocisków” to jednak za mało, by nastraszyć Ghanę, która była coraz bliżej zdobycia pierwszego gola. W 39. minucie bardzo groźnie strzelał Annan, w kolejnej akcji po wrzutce z rzutu rożnego w dogodnej sytuacji w piłkę nie trafił zaś Asamoah. Nastawieni na kontry Zambijczycy byli niesamowicie niezdyscyplinowani w obronie, dopuszczając rywala do stwarzania sobie kolejnych okazji, jednak do przerwy udało im się zachować czyste konto.
Drugie czterdzieści pięć minut rozpoczęło się podobnie jak pierwsze. Zambia próbowała narzucić swój styl gry, ale i tym razem pierwsi groźnie zaatakowali Ghańczycy. Jordan Ayew ruszył na przebój środkiem boiska, mijając dwóch defensorów, oddał groźny strzał po ziemi, ale Mweene wyciągnął się jak długi i złapał piłkę. Dwie minuty później „Czarne Gwiazdy” wykonywały rzut wolny z lewej strony boiska. W sytuacji strzeleckiej znalazł się Boye, ale za bardzo podszedł pod wrzucaną piłkę i uderzył ją wysoko nad bramką. Ten sam Boye kilka chwil później uchronił swój zespół od straty gola, ofiarnie wybijając piłkę na rzut rożny z pola karnego, gdy za jego plecami czyhał już Katongo. Kolejne zagrożenie w polu karnym Zambijczyków znowu zrodziło się po stałym fragmencie gry, ale w 62. minucie bardzo dobrego dośrodkowania nie wykorzystał Asamoah Gyan. Były napastnik Sunderlandu szansę na gola miał po kolejnych stu osiemdziesięciu sekundach, ale po wpadnięciu w pole karne „Miedzianych Pocisków” nie miał już sił na oddanie mocnego strzału.











