Obrońca Borussii Dortmund i reprezentacji Polski, Łukasz Piszczek, przyznał po operacji, że kontuzja biodra jest znacznie poważniejsza, aniżeli mogło się zdawać. Wszystko wskazuje na to, że nie zobaczymy go już na murawie w tym roku.
Łukasz Piszczek przeszedł w ubiegły czwartek trzygodzinną operację biodra. Zabieg został przeprowadzony w Monachium i wydawało się, że zgodnie z wcześniejszymi przewidywaniami nasz zawodnik za pięć miesięcy pojawi się znowu na boisku. Jednak prawy obrońca BVB i reprezentacji Polski sam przyznaje, że jego przerwa w grze może się wydłużyć.
– Moja operacja przebiegła pomyślnie, to najważniejsze. Niestety, okazało się, że miałem więcej problemów z biodrem, niż wcześniej zakładali lekarze, dlatego też moja rehabilitacja może potrwać nieco dłużej. Przede mną ciężka droga, w której będę potrzebował dużo cierpliwości. Liczę na Wasze wsparcie! Pozdrawiam – taką informację zamieścił na jednym z portali społecznościowych.
Borussia jest jednak przygotowana na tę sytuację i już sprowadziła na jego miejsce greckiego obrońcę, Sotirosa Papastathopoulosa. Były zawodnik Werderu Brema może grać na środku defensywy, ale pod nieobecność Polaka zostanie przesunięty na prawą obronę.
dobrze ci cioto
Jeszcze będzie tak że Sokratis wygryzie Piszczka
przez jego kontuzje,tak samo jak Piszczu wygryzł
Owomoyela