Nowy/stary żołnierz Papszuna. Po co Legii Zoran Arsenić?


Legia Warszawa zdecydowała się sprowadzić na Łazienkowską 3 Zorana Arsenicia. Po co stołecznemu klubowi rezerwowy gracz Rakowa Częstochowa.

7 maja 2026 Nowy/stary żołnierz Papszuna. Po co Legii Zoran Arsenić?
Zbigniew Harazim / zbyszkofoto.pl

6 maja serwis Legia.net potwierdził informacje, które od dawna za sprawą Łukasza Olkowicza krążyły po sieci. Dotyczyłą one transferu Zorana Arsenicia do Legii Warszawa. Na pierwszy rzut oka transfer 31-letniego Chorwata może wydawać się dziwny. Jednak gdy bliżej przyjrzymy się sytuacji stołecznej drużyny, możemy zrozumieć, dlaczego Marek Papszun chce sprowadzić na Łazienkowską swojego byłego piłkarza.


Udostępnij na Udostępnij na

Odejścia z obrony

W zimowym okienku z kadry Legii Warszawa odeszło dwóch środkowych obrońców. Pierwszy, Marco Burch, okazał się transferowym niewypałem i sam przyznawał później, że Legia była dla niego za dużym klubem. Drugim piłkarzem, którego stołeczna drużyna pożegnała, jest Steve Kapuadi. 30-letni obrońca był ważnym punktem w układance kolejnych trenerów warszawskiego zespołu, jednak często bywał dość chimeryczny. Mimo wad, stanowił istotne ogniwo w składzie. Jednak klub, ze względu na problemy finansowe, musiał sprzedać reprezentanta Demokratycznej Republiki Konga. Nabywcą Kongijczyka został Widzew Łódź, który miał zapotrzebowanie na lewonożnego środkowego obrońcę.

Kolejne odejście z formacji obronnej nastąpiło tydzień temu – Radovan Pankov poinformował, że nie przedłużył kontraktu z Legią. Serb jest kluczowym graczem w układance Marka Papszuna i gra większość spotkań w pełnym wymiarze czasowym. Dodatkowo niepewna pozostaje przyszłość Artura Jędrzejczyka, który po tym sezonie może zakończyć karierę. W taki sposób stołeczna drużyna u progu połowy 2026 roku jest pozbawiona trzech obrońców i jak dotąd nie sprowadziła nikogo w ich miejsce. Po letnich szaleństwach transferowych Legia musi teraz rozważnie oglądać każdą złotówkę, których nie ma zbyt wiele. Z tego powodu zdecydowano się na zakontraktowanie Zorana Arsenicia.

Piłkarz do głębi składu

31-letni Zoran Arsenić przez ostatnie pięć lat był piłkarzem Rakowa Częstochowa. Jego kontrakt z Medalikami wygasa z końcem tego sezonu. Klub wyrażał chęć przedłużenia współpracy, jednak nie mógł dogadać się z piłkarzem w kwestii długości umowy. Z tego powodu Arsenić nie zaakceptował warunków Rakowa. Wymagania Chorwata spełniła Legia, która ma mu zaoferować kontrakt na dwa lata z możliwością przedłużenia o rok.

Warto zaznaczyć, że Arsenić nie ma być jedynym środkowym obrońcą sprowadzonym w tym okienku. Jego zadaniem będzie wzmocnienie głębi składu, uszczuplonej po wspomnianych wcześniej odejściach. Ruch ten na pierwszy rzut oka może dziwić, ponieważ wydaje się, że Arsenić najlepsze lata ma już za sobą. Dodatkowo w ostatnim czasie zmagał się z poważnymi urazami. Jednak ze względu na problemy finansowe Legia nie może wybrzydzać i musi decydować się na niekonwencjonalne rozwiązania. Dodatkowym czynnikiem przemawiającym za tą współpracą był fakt, że Arsenić doskonale zna się z Markiem Papszunem, który niewątpliwie chciał widzieć swojego byłego podopiecznego przy Łazienkowskiej 3.

Stan obrony

Obecnie stan obrony Legii Warszawa nie powala. W kadrze stołecznej drużyny znajduje się pięciu nominalnych środkowych obrońców. Po odejściu Pankova i możliwym odejściu Jędrzejczyka zostaną tylko: Kamil Piątkowski, Jan Leszczyński i Rafał Augustyniak, którego wygasający kontrakt  według ostatnich doniesień  ma zostać przedłużony. Patrząc na stan defensywy i biorąc pod uwagę problemy finansowe, sprowadzenie Zorana Arsenicia wydaje się być rozważną koniecznością. Do Legii przychodzi sprawdzony ligowiec znający specyfikę pracy trenera. Dodatkowo Arsenić to zawodnik z mocnym mentalem, co w drużynie takiej jak Legia, która przechodziła swoje kryzysy, będzie bardzo ważne.

Ta współpraca, biorąc pod uwagę, że Legia najprawdopodobniej nie będzie grała w pucharach, może przynieść korzyści, jednak jest też pewnym symbolem. Jego przyjście obrazuje, w jakim miejscu znalazła się Legia Warszawa pod przywództwem Dariusza Mioduskiego. Stołeczna drużyna nie może pozwolić sobie na ściągnięcie klasowego obrońcy w sile wieku, lecz musi walczyć o względy 31-latka, który swój prime ma już za sobą. Nie kwestionuję tutaj umiejętności piłkarskich Arsenicia, bo te posiada. Kwestionuję jednak sposób zarządzania klubem przez Mioduskiego. Doprowadził on do sytuacji, w której Legia przystępuje do najbliższego okienka biedna jak mysz kościelna.

Jak będzie wyglądać obrona?

W następnym sezonie nienaruszalnym elementem obrony będzie niewątpliwie Kamil Piątkowski. Nazwiska pozostałej dwójki są zagadką. Możemy jednak założyć, że najczęściej będziemy oglądać Rafała Augustyniaka, który notuje ostatnio naprawdę dobre występy. Patrząc na braki kadrowe, Zoran Arsenić na pewno będzie otrzymywał swoje minuty. Spodziewam się też, że Marek Papszun będzie odważniej wprowadzać Jana Leszczyńskiego.  To 19-letni wychowanek Legii, który początkowo był uważany za większy talent niż obecny gracz Romy, Jan Ziółkowski. Jego karierę brutalnie przerwało jednak zerwanie więzadeł krzyżowych. Młody piłkarz wrócił już do gry i zadebiutował w pierwszej drużynie. Mimo całkiem niezłego debiutu z Wisłą Płock, Papszun postanowił schować go do szafy. Sądzę jednak, że w kolejnym sezonie trener będzie zmuszony na niego stawiać.

Nie zapominajmy też o drugim obrońcy, który ma trafić na Ł3. Sądzę, że Marek Papszun, opierając się na tych nazwiskach, będzie w stanie stworzyć linię defensywną wystarczającą na realia ligowe. Trener Legii pracując w Rakowie udowodnił, że potrafi z praktycznie każdego zawodnika uczynić swojego żołnierza i wydobyć z niego 110 procent potencjału, co w kontekście walki o mistrzostwo jest kluczowe.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze