Obrońca FC Barcelona, Gerard Pique, nie zgadza się z opiniami ekspertów, którzy uważają, że kataloński klub jest coraz bardziej zależny od dyspozycji Lionela Messiego.
Argentyński napastnik nie zdołał zdobyć bramki w dwóch ostatnich, arcyważnych meczach – z Chelsea Londyn i Realem Madryt. Obydwa te starcia zostały przez Barcelonę przegrane.
– Rywale dużo wiedzą o sile naszego ataku. Messi bardzo nam pomaga, ale to jest drużyna, w której mamy więcej zawodników. To oni strzelają bramki i przesądzają o losach meczów. Nie wierzę, ze istnieje coś takiego jak Messidependencia – powiedział Pique na konferencji prasowej przed meczem z Chelsea Londyn.

Hiszpan zdementował również pogłoski o tym, że w drużynie Barcelony może znajdować się tak zwany kret. Do prasy wyciekły bowiem informacje, jakoby Lionel Messi nie odbył w niedzielę treningu z resztą drużyny.
– Nie uważam, że jest z tym jakiś problem. Myślę, że żaden zawodnik nie zrobiłby czegoś takiego – wyznał, po czym przeszedł do tematu wtorkowego meczu rewanżowego w Lidze Mistrzów z Chelsea Londyn i gry zawodnika, Didera Drogby, który w pierwszym starciu przesądził o wyniku meczu.
– Grałem przeciwko niemu wiele razy. Jest jednym z najlepszych graczy, jakich widziałem. Jest kompletnym piłkarzem i przez wiele lat rywalizuje na najwyższym poziomie. Myślę, że to będzie trudny pojedynek, o ile oczywiście wybiegnę na boisko.










