Sporo się dzieje ostatnio wokół Piotra Zielińskiego. Świetna postawa na włoskich stadionach sprawiła, że o jego los zaczął się martwić nawet jego trener w Napoli, Maurizio Sarri. – Obawiam się, że możemy go stracić. Jest kilka klubów, które są zdolne wyłożyć za niego ogromne pieniądze – mówił po ostatnim spotkaniu z Genoą.
Nic dziwnego, ponieważ popularny „Zielu” ostatnimi czasy nie tylko asystuje przy golach kolegów, ale również sam je zdobywa. Nie umknęło to uwadze obserwatorów z Hiszpanii. Liczne media poinformowały, że Polakiem zainteresowany jest sam Real Madryt. W kuluarach mówi się, że „Królewscy” są w stanie zapłacić za Zielińskiego zapisaną w kontrakcie klauzulę opiewającą na sumę aż 70 milionów euro. Gdyby działacze z Madrytu zdecydowali się na jego zakup, to tym sposobem stałby się najdroższym sprzedanym piłkarzem wywodzącym się z Polski.
Zielińskiego w swoich szeregach chcieliby mieć również szkoleniowcy Chelsea i Liverpoolu. Kilka miesięcy temu wydawało się, że Polak podpisze umowę z „The Reds”. Ustalono wszystkie szczegóły kontraktu, a „Zielu” osobiście spotkał się z samym menedżerem Liverpoolu, Juergenem Kloppem. Ostatecznie Udinese sprzedało gracza do Napoli. Z perspektywy czasu reprezentant Polski na pewno nie żałuje tej decyzji. Dzięki przeprowadzce do Neapolu miał okazję zadebiutować w elitarnej Lidze Mistrzów, z drużyną z Merseyside skupić by się musiał jedynie na lidze.
Brak szans na grę w Madrycie
Niewątpliwie dla polskich kibiców Realu przeprowadzka Zielińskiego do Madrytu byłaby nie lada gratką. Pytanie tylko, czy taki ruch byłby odpowiedni dla Polaka. Na ten moment w Napoli ma pewną, ustabilizowaną pozycję. Z kolei w składzie „Królewskich” w środku pola z powodzeniem grają Toni Kroos, Casemiro, Luka Modrić, Isco i James Rodriguez. Trener „Los Blancos”, Zinedine Zidane, na „dziesiątce” ma tak naprawdę kłopot bogactwa. Zakładając transfer Zielińskiego do Realu, kłopot mógłby mieć również sam zainteresowany.
Czy mimo wszystko po dobrym sezonie we Włoszech „Zielu” miałby szansę przebić się do pierwszego składu madryckiego zespołu? Biorąc pod uwagę jego wciąż młody wiek i bardziej doświadczonych zawodników, z którymi miałby konkurować, częściej zasiadałby zapewne na ławce rezerwowych. Nasuwa się zatem pytanie, czy przejście do Realu byłoby dla niego krokiem do przodu czy do tyłu? Polak zyskałby niewątpliwie już na samej obecności w takim klubie. Już nawet same treningi z Modriciem i Kroosem byłyby dla niego lekcjami z najlepszymi profesorami w tej branży. Na jego absencji na placu gry najwięcej jednak straciłaby kadra Polski, a nie jest tajemnicą, że selekcjoner Adam Nawałka widzi w nim reżysera gry naszej reprezentacji.
Jeżeli „Królewscy” rzeczywiście obserwują Zielińskiego, to dla niego nie jest to odpowiedni kierunek na transfer. Powinien zdobywać doświadczenie w zespołach, w których będzie miał pewne miejsce w wyjściowej jedenastce. Swoją drogą, bardzo wątpliwe jest, żeby Real mógł wydać na Polaka aż 70 milionów euro.
Może jednak Anglia?
Liczne media donoszą, że również londyńska Chelsea widziałaby w swojej drużynie reprezentanta Polski. „The Blues” w tym sezonie zaskoczyli swoją dyspozycją resztę rywali i obecnie nad drugim Manchesterem City mają osiem punktów przewagi. W środku pola w ekipie Antonio Conte zdecydowaną różnicę robi N’Golo Kante. U jego boku bardzo dobry sezon rozgrywa Matić, a zbiegający do środkowej strefy boiska Eden Hazard często wspomaga rozgrywanie akcji swoich kolegów. Nie mówimy, że Zieliński w tym towarzystwie by sobie nie poradził, ale na ten moment konkurencja na jego pozycji jest dość spora.











