Bardzo trudne zadania czekają dwóch hiszpańskich gigantów w 15. serii gier Primera Division. FC Barcelona jedzie do Sewilli na mecz z Realem Betis, a Real Madryt zmierzy się na wyjeździe z Realem Valladolid, który w ostatniej kolejce pokonał na Ramon Sanchez Pizjuan Sevillę.
Espanyol – Sevilla

Olbrzymie problemy mogą mieć Andaluzyjczycy podczas wyprawy na Cornella-El Prat, bez względu na to, że Espanyol jest w obecnym sezonie w tragicznej formie. W miniony poniedziałek Sevilla nie dość, że przegrała u siebie z Realem Valladolid, to w dodatku straciła Gary’ego Medela, który obejrzał czerwoną kartkę. Z powodu zawieszenia w meczu przeciwko Katalończykom nie zagra także Antonio Luna, a kontuzjowani są Alvaro Negredo, Piotr Trochowski, Hedwiges Maduro i Manu del Moral. Gospodarze zadebiutują zaś w piątkowym starciu z nowym trenerem na ławce. Jak się spisze Javier Aguirre? Gorzej już absolutnie być nie może. Espanyol w starciu z Sevillą na pewno nie jest bez szans, chociaż będzie musiał poradzić sobie z brakiem Christiana Stuaniego i Sergio Garcii. Obydwaj nie stanowili jednak za bardzo o sile ofensywnej, dlatego Aguirre ma prawo wierzyć w odniesienie zwycięstwa.
Malaga – Granada
Kolejne derby Andaluzji. Gospodarze mają bardzo dobrą okazję, by powrócić wreszcie na właściwe tory. Ostatnie tygodnie nie były udane dla podopiecznych Manuela Pellegriniego, którzy co rusz tracili gdzieś bardzo ważne punkty. Granada to z kolei jedna z najsłabszych ekip w tym sezonie, która na wyjazdach odniosła dwa zwycięstwa i poniosła pięć porażek. Zanosi się na szóstą, bo „Los Boquerones” doskonale zdają sobie sprawę, że nie ma już miejsca na kolejną wpadkę. Pellegrini będzie mógł skorzystać praktycznie ze swojego żelaznego składu. Niedostępny po raz kolejny będzie jednak Jeremy Toulalan, który znowu nabawił się kontuzji. Oprócz niego nadal niezdolni do gry są Julio Baptista i Nacho Monreal. Granada przyjedzie na La Rosaleda w najmocniejszym składzie, bo do braków Hassana Yebdy i Frana Rico wszyscy zdążyli się już przyzwyczaić.
Real Valladolid – Real Madryt

Całkiem inaczej patrzylibyśmy na to spotkanie, gdyby nie poniedziałkowe wydarzenia. Real Valladolid wygrał bowiem ostatnio z Sevillą, i to na Ramon Sanchez Pizjuan, prezentując bardzo ciekawy styl gry. O formie „Królewskich” w meczach wyjazdowych nikomu nie trzeba wiele mówić. To właśnie głównie przez porażki na wyjazdach strata do Barcelony wynosi aż 11 punktów. Nic więc dziwnego, że madryccy kibice nie są zbyt pewni przed sobotnim meczem. Jose Mourinho nadal nie może korzystać z usług kontuzjowanych Higuaina i Marcelo, a do tego wszystkiego urazów nabawili się ostatnio Fabio Coentrao i Raul Albiol. Oznacza to, że Sergio Ramos prawdopodobnie znowu zostanie przesunięty na prawą stronę obrony, a z lewej zagra Alvaro Arbeloa. Możliwe jednak, że Ramos pozostanie na środku bloku defensywnego, ponieważ do kadry wraca Michael Essien. Jeśli chodzi o gospodarzy, to wystąpią oni w praktycznie najmocniejszym składzie. Brakować będzie jedynie Jesusa Ruedy.











