Wielkimi krokami zbliża się Gran Derbi – wydarzenie, które każdy fanatyk La Liga powinien mieć zakreślone czerwonym markerem w swoim kalendarzu. Mecz powodujący, że najbardziej zagorzali kibice bez względu na inne sprawy zasiadają przed telewizorami i odcinają od świata na te półtorej godziny. Takie spotkania rządzą się swoimi prawami, i mimo iż praktycznie nigdy nie ma w nich wyraźnego faworyta, to jednak przed sobotnim partidazo warto postawić na Real.
1. Zemsta

Jeżeli jest jakaś data, która pozostawiła plamę na honorze piłkarzy „Los Blancos” i sprawiła, że na wspomnienie o niej kibicom „Królewskich” podnosi się ciśnienie, to jest to z całą pewnością 21 listopada 2015. Mecz na Santiago Bernabeu, jedna z większych, jeśli nie największa, wpadka Rafy Beniteza. Totalny pogrom, jaki zafundowali Realowi piłkarze „Blaugrany”, pokaz bezsilności „Galacticos” i powoli wypływające plotki o rzekomych konfliktach wewnątrz zespołu mogą okazać się punktem zapalnym sobotniego starcia i sprawić, że piłkarze Realu będą zmotywowani podwójnie.
W grę nie będzie wchodzić tylko zwycięstwo, ale również chęć upokorzenia rywala tak, jak zrobiła to Barcelona w listopadowym klasyku. Patrząc na determinację Cristiano Ronaldo i kolegów, nie należy wykluczać takiego scenariusza.
2. Ambicje
Nic tak nie jeździ po ambicjach piłkarzy Realu, jak wizja skończenia ligi jako trzecia siła. W ostatnich sezonach pozycja numer dwa nie była aż tak oczywista do obsadzenia. Na chwilę obecną strata do drugiego Atletico wynosi zaledwie jedno „oczko”, ale jeśli „Królewscy” myślą o zakończeniu wyścigu za plecami Barcelony, nie mogą sobie pozwolić na jakiekolwiek straty punktów.
Patrząc na formę Realu w ostatnich latach, ta liga coraz bardziej im odjeżdża. Dlatego tak ważne dla podopiecznych Zidane’a jest zachowanie hierarchii i walka do samego końca. Porażka na Camp Nou bardzo by to zadanie utrudniła, a drugie miejsce mogłoby odskoczyć bezpowrotnie.
https://www.youtube.com/watch?v=C4GH-4BNoMM
3. Wykorzystanie okazji
Patrząc realistycznie – tylko prawdziwy kataklizm powstrzyma Barcelonę przed zdobyciem tytułu. W takiej sytuacji priorytety ligowe odchodzą na dalszy plan. Dziewięć punktów przewagi nad resztą stawki sprawia, że „Duma Katalonii” może wygrać, ale wcale nie musi. I jakkolwiek nie ma wątpliwości co do atmosfery El Clasico, siły rażenia i piekielnej skuteczności Barcelony, to przy zbliżającym się meczu ćwierćfinałowym Ligi Mistrzów ciężko stwierdzić, czy w sobotę na Camp Nou wszyscy zawodnicy „Blaugranybędą mieli w głowie Real, czy wtorkowe spotkanie z Atletico.












