Spotkanie Zagłębia z Piastem z uwagi na wielką stawkę oraz dodatkowe smaczki zapowiadało się na jedno z najciekawszych w 20. serii gier PKO Ekstraklasy. Oblicze obu tych ekip odmienili w ostatnim czasie nowi szkoleniowcy. Bezpośredni pojedynek między 15. a 16. drużyną rozgrywek miał więc być swego rodzaju weryfikacją dla dwóch stron. To goście po golach Damiana Kądziora i Kamila Wilczka zgarnęli trzy punkty, zrównując się z gospodarzami i zamieniając się z nimi miejscami w tabeli. Jak mawia stare porzekadło – liga będzie ciekawsza!
Zwycięstwo Piasta Gliwice było bezapelacyjne. Zespół z Górnego Śląska zagrał z pomysłem, świetnie realizował założenia, wyglądał równie świeżo, swobodnie i jakościowo jak w poprzednich dwóch spotkaniach. Dominował zarówno w liczbach, jak i na boisku nad drużyną z województwa dolnośląskiego, biorąc rewanż za jesienną domową porażkę 0:1 i pokonując swojego niedawnego szkoleniowca, Waldemara Fornalika.
Mistrzowie Polski sprzed czterech lat potwierdzili, że mimo dotychczasowego średniego punktowania pod wodzą Aleksandara Vukovicia wskoczyli na dobrą drogę, aby pozostać w elicie. Serb, który zawsze posiadał łatkę trenera, który wszczepia w swoją ekipę charakter i mentalność, pierwszymi miesiącami w klubie ze stadionu przy ul. Okrzei potwierdza, że ma także pojęcie o aspektach piłkarskich i jest w stanie nadać grupie piłkarzy fajny boiskowy styl.
Piast wraca do swoich standardów
Dobre wykorzystywanie wolnych przestrzeni, skuteczna współpraca środkowych pomocników z bocznymi obrońcami i skrzydłowymi oraz kluczowe decyzje z piłką przy nodze – te wszystkie czynniki charakteryzowały „Piastunki” z czasów świetności, z czasów panowania trenera, z którym dzisiaj się mierzyli. Okazało się, że poza obecnością ciałem nad zespołem gliwiczan uniósł się dziś także duch „Waldka Kinga” i znów ujrzeliśmy poukładany, atrakcyjnie grający Piast. Zresztą tak jak w pierwszych dwóch pojedynkach tego roku.
Do łask wrócił dobrze funkcjonujący plan kreowania sytuacji przez boczne sektory boiska. W roli prawego defensora od niedawna występuje Arkadiusz Pyrka, który dotąd grał głównie jako wahadłowy lub skrzydłowy. Bliska współpraca z Damianem Kądziorem świetnie wpływa jednak na tworzenie okazji do dośrodkowań dla 20-latka. Właśnie w ten sposób padła druga bramka w starciu z Zagłębiem. Na takim ustawieniu korzysta Piast i korzystają wszyscy. 30-latek wreszcie otrzymuje godne wsparcie, a młodzieżowy reprezentant Polski być może niedługo rozwinie się na skalę Martina Konczkowskiego w swoim „prime”.
Jednym z największych, o ile nie największym beneficjentem zmiany na ławce trenerskiej jest Michael Ameyaw. 22-letni lewoskrzydłowy udanymi wejściami z ławki wywalczył sobie miejsce w podstawowym składzie i nie zawodzi. Jest graczem, który w każdej chwili może pokazać coś ekstra, coś niekonwencjonalnego, co w końcowym rozrachunku będzie stanowić przewagę nad rywalem. System jego gry z Alexandrosem Katranisem działa na podobnej zasadzie jak po prawej stronie zespołu. Do „małych gier” świetnie przyłączają się Michał Chrapek i wracający do dyspozycji ze Stali Mielec Grzegorz Tomasiewicz.











