Czy GKS Katowice zagrał najlepszy mecz w XXI wieku? Być może. Odniósł w końcu najwyższe zwycięstwo od osiemnastu lat i historycznego spotkania z Szombierkami w IV lidze. „Nigdy nie grałem w takim meczu. Myślę, że Liga Mistrzów przyjechała dzisiaj do Katowic” – żartował po końcowym gwizdku Sebastian Bergier.
Można się zastanawiać, co wydarzyło się w drużynie na przestrzeni tego tygodnia. W ubiegły weekend GKS Katowice do końcowych minut męczył się przy Konwiktorskiej 6 z Polonią, wygrywając rzutem na taśmę po golu Jakuba Araka.
Dziś „GieKSa” wyszła na mecz przed własną publicznością i rozniosła w pył zespół Stali Rzeszów, który był niepokonany od początku marca. – Nic się nie wydarzyło, dosłownie nic. To był kolejny mikrocykl treningowy, kiedy przygotowywaliśmy drużynę, i absolutnie nic nadzwyczajnego się nie wydarzyło.
To jest równa liga i mimo że niekiedy ma takie odchylenia wynikowe, to nie wydarzyło się nic poza tym, że jesteśmy w procesie, cyklu pracy. I to jest nasza siła – odpowiedział na pomeczowej konferencji trener Górak.
„Zwycięstwo w Warszawie dało nam ogromnego kopa mentalnego”
Zeszłotygodniowy mecz z Polonią Warszawa wysłał jednak pewien pozytywny sygnał od zespołu, który przeżywał w ostatnim czasie pierwszy wiosenny dołek – trzy ligowe spotkania bez zwycięstwa. Zauważają to sami zawodnicy „GieKSy”.
– Mecz z Polonią czegoś nam dodał, bo przez bardzo długi czas wcześniej nie wygraliśmy meczu przegrywając. Odwróciliśmy wynik, a dzisiejsze spotkanie tylko potwierdziło, że jesteśmy w dobrej dyspozycji – mówił nam po meczu Sebastian Bergier.
W podobnym tonie wypowiadał się Mateusz Mak. – Zwycięstwo w takich okolicznościach dało nam ogromnego kopa mentalnego. Super, bo to końcówka sezonu. Wiemy, że jesteśmy wysoko. Gramy teraz o kolejne trzy zwycięstwa.
Mak, który notabene w meczu ze Stalą Rzeszów strzelił swojego pierwszego hat-tricka w karierze. A potrzebował go bardzo. Czy czuje się teraz w pełni odblokowany? – Oczywiście. Też dręczyły mnie kontuzje. Przed startem rundy naciągnąłem mięsień dwugłowy, długo mnie nie było. Potrzebuję trenować ciężej, żeby wracać do formy i dzisiaj była tego namiastka – zaznaczył.










