W tej kolejce wpadki zanotowali Górnik, Lech, Jagiellonia oraz Raków. Pojawiła się zatem kapitalna okazja, aby zbliżyć się do lidera na trzy punkty, a przy okazji jeszcze mocniej zamieszać w kotle pucharowym. Czy Legia Warszawa wykorzystała fakt, że będący ostatnio w koszmarnej dyspozycji Radomiak stanowił niezbyt mocną przeszkodę? A gdzie tam. Legioniści dostali baty od radomian 0:3, co stanowi tylko kolejny dowód na to, jak beznadziejna jest w tym roku ligowa czołówka.
Choć na trybunach były liczne gesty przyjaźni, to na boisku nie mogło być o tym mowy. Radomiak potrzebował punktów, bo z niedawnej poprawy nie zostało już nic. Sytuacja była na tyle gorąca, że Maciej Kędziorek musiał liczyć się z utratą posady. Natomiast Legia mogła wykorzystać wpadki ligowych rywali o europejskie puchary.
Kapustka wyleciał w 6. minucie za faul… tyłkiem
Czy to oznaczało, że Legia ruszyła do boju od 1. minuty, dociskając gości? Nie, ponieważ skomplikowała sobie życie już w 6. minucie. W środku pola Bartosz Kapustka wślizgiem zablokował Christosa Donisa. Zrobił to jednak na tyle pechowo, że jadąc na tym wślizgu, boleśnie wygiął prawą nogę Greka.
Pech polegał na tym, że nie wszedł w niego wyprostowanymi nogami, tylko… swoim siedzeniem. Po interwencji VAR-u Jarosław Przybył odesłał pomocnika Legii do szatni. Czy słusznie? Zdania będą podzielone.
Legia miała szczęście, że Radomiak nie rzucił się do ataków
Na jej szczęście, Radomiak nie kwapił się zbytnio do napoczynania osłabionego rywala. Tempo meczu było niezwykle spacerowe. Na pierwszą ciekawszą akcję czekaliśmy do 25. minuty. Lisandro Semedo wygrał pojedynek biegowy z Patrykiem Kunem. Po chwili podał wzdłuż pola karnego do Rafała Wolskiego, ale ten nie do końca doszedł do piłki, dlatego jego strzał na wślizgu był bardzo niecelny.
Radomiak defensywny
Lecz poza tym goście grali schowani za gardą, jak gdyby liczyli na to, że zmęczą Legię. Trener Kędziorek, widząc, jak prezentował się w ostatnim czasie jego zespół, mocno zamieszał. Na Legię wystawił bowiem trójkąt środkowych obrońców (przechodzący w czwórkę z tyłu), cały skład wskazywał zaś na mocno defensywne nastawienie drużyny. Po tym, co stało się w 6. minucie, szkoleniowiec pewnie mocno żałował tak zachowawczego podejścia i niewystawienia takich piłkarzy jak Jordao czy Leonardo.











