Życie beniaminka na każdym poziomie polskiej piłki ligowej jest bardzo trudne. Zwykle pierwszy sezon to przede wszystkim walka o utrzymanie. W Bełchatowie podchodzą do tego nieco inaczej. Bowiem szkoleniowiec PGE GKS-u jeszcze przed rozpoczęciem rozgrywek przekonywał, że aby się utrzymać, należy grać jak o mistrzostwo. Wychodzi na to, że nie były to słowa rzucone na wiatr.
Bełchatowianie od samego początku pokazali, że nie są drużyną, którą należy z góry skazywać na pożarcie. Już w premierowym meczu podopieczni Artura Derbina pokonali wysoko 3:0 faworyzowany Stomil Olsztyn. A co najważniejsze – aby udowodnić, że triumf ten nie był w żaden sposób przypadkowy – wygrali w pełni zasłużenie dwa tygodnie później z mocnym Radomiakiem, również 3:0!
Bełchatowska twierdza
„Brunatni” w tym sezonie wygrywają przede wszystkim na swoim stadionie. Zaczęli od dwóch wspomnianych zwycięstw ze Stomilem Olsztyn i Radomiakiem Radom, a w trzecim meczu na swoim terenie pokonali również Odrę Opole. I tutaj nie da się zauważyć, że głównie u siebie bełchatowianie zdobywają punkty.
– Gra się tak jak przeciwnik pozwala. Jeśli chodzi o Stomil Olsztyn to oddał nam pole do gry, byliśmy częściej przy piłce. Jeżeli chodzi o Radomiaka, to jest to zespół, który ma taki styl dominujący. Ma w swoich szeregach zawodników, którzy są do tego predysponowani. Wiedzieliśmy dzisiaj, że zdecydowanie częściej będziemy bez piłki. Zabiegaliśmy o to, że jeżeli już tę piłkę będziemy mieli to potrzebowaliśmy więcej jakości niż w ostatnim meczu. Potrzebowaliśmy utrzymania się przy piłce, potrzebowaliśmy konkretów i dzisiaj te konkrety były w postaci trzech bramek – mówił szkoleniowiec PGE GKS-u po triumfie nad Radomiakiem.
W obecnych rozgrywkach „Brunatni” zdobyli w sumie dziesięć punktów, z czego tylko jeden na wyjeździe. W pierwszym meczu w tym sezonie w roli gości ulegli Warcie Poznań, a w ostatniej kolejce musieli uznać wyższość Sandecji Nowy Sącz. Co ciekawe bramkę na wagę trzech punktów dla Sandecji zdobył Grzegorz Baran – były piłkarz PGE GKS-u Bełchatów. Podopiecznym Artura Derbina tylko w w jednym meczu wyjazdowym w tym sezonie udało się zdobyć zaledwie jedno oczko – w Jastrzębiu-Zdroju, z tamtejszym GKS-em.











