Valencia bez żadnych problemów pokonała przed własną publicznością Betis Sewilla 4:0. Bramki dla gospodarzy zdobywali Jonas, Feghouli, Soldado i Piatti. Betis kończył mecz w dziewiątkę po czerwonych kartkach dla Dorado i Moliny.

Podopieczni Unaia Emery’ego od pierwszego gwizdka Muniza Fernandeza chcieli pokazać, iż to oni będą w tym pojedynku stroną dominująca. Plan wykonali w 100%, nie dopuszczając Betisu w pobliże swojego pola karnego. „Nietoperze” od początku spokojnie rozgrywały piłkę i ta cierpliwość przyniosła efekty już po sześciu minutach. Jonas Goncalves wykorzystał podanie Daniela Parejo i wyprowadził swoją ekipę na prowadzenie. Po strzelonej bramce Valencia kontynuowała swoją grę i zamykała rywala na jego połowie, jednak nie była już w stanie mocniej zagrozić przeciwnikowi. Dopiero w 20. minucie spotkania „Los Ches” stworzyli sobie znakomitą sytuację do podwyższenia rezultatu. Jonas miał okazję do zdobycia swojej drugiej bramki tego wieczoru, jednak jego uderzenie po podaniu Davida Albeldy znakomicie wybronił Fabricio.
W kolejnych minutach do głosu powoli zaczynali dochodzić Andaluzyjczycy. Podopieczni Pepe Mela nie stwarzali sobie co prawda sytuacji bramkowych, ale coraz odważniej gościli w okolicach pola karnego Vicente Guaity. Bardzo dobrze dysponowana była jednak linia obronna Valencii, która radziła sobie z zapędami ofensywnymi „Los Beticos”. Akcje Santa Cruza czy Rubena Castro były bardzo szybko kasowane. Gospodarze przebudzili się na nowo na dziesięć minut przed końcem pierwszej połowy. Wiele zamieszania w środku boiska stwarzał Sergio Canales, który uraz kolana ma już całkowicie za sobą. To właśnie hiszpański pomocnik miał najlepszą sytuację w końcówce pierwszej połowy. W 43. minucie otrzymał piłkę przed polem karnym Betisu, jednak po jego uderzeniu zatrzymała się ona na słupku bramki Fabricio. W późniejszych akcjach gospodarze wyczekiwali już ostatniego gwizdka arbitra, który rozbrzmiał po jednej doliczonej minucie.

Po przerwie obraz gry ani trochę nie uległ zmianie. W dalszym ciągu przeważali gospodarze, którzy ze spokojem wymieniali między sobą futbolówkę. Już w 2. minucie drugiej połowy Fabricio został zmuszony do interwencji. Brazylijski portero w świetnym stylu poradził sobie ze strzałem Jonasa. W kolejnych akcjach Valencii brakowało ostatniego podania. W 57. minucie „Nietoperze” ruszyły jednak z szybką kontrą, którą faulem musiał zakończyć Dorado. Hiszpański defensor otrzymał za to przewinienie czerwoną kartkę. Po podyktowanym rzucie wolnym Valencia nie stworzyła Betisowi zagrożenia, jednak już po sześciu minutach zdołała zdobyć drugiego gola. Ustawiony na lewej stronie boiska Sergio Canales wrzucił piłkę w pole karne, gdzie najlepiej odnalazł się Sofiane Feghouli, podwyższając wynik spotkania na 2:0.











