Olympique Lyon pewnie pokonał na swoim stadionie Dinamo Zagrzeb. Gospodarze szybko pozbawili złudzeń drużynę prowadzoną przez Marijana Vljaka, która w poprzedniej kolejce dzielnie stawiała opór Realowi Madryt.

Spotkanie rozpoczęło się bardzo jednostronnie, piłkarze Lyonu od samego początku mieli wyraźną przewagę. Próby strzałów podejmowali między innymi Bafetimbi Gomis oraz Maxime Gonalons. Drużyna gości mogła mówić o sporym szczęściu, gdyż początkowo żadne z uderzeń nie trafiało nawet w światło bramki. Zmieniło się to w 23. minucie, kiedy Bafetimbi Gomis pięknym lobem pokonał Ivana Kelavę, otwierając wynik spotkania. Jedna bramka nie zaspokoiła jednak oczekiwań piłkarzy Olympique, którzy nie zaprzestali szturmowego ataku. Goście pierwszą groźną sytuację stworzyli sobie dopiero w 30. minucie spotkania, ale strzał Adriana Calello nie sprawił większych problemów Hugo Llorisowi. Tuż przed przerwą gospodarze bardzo skutecznie rozegrali rzut rożny – po dośrodkowaniu Clementa Greniera piłka spadła na nogę Bakariego Kone, który nie mógł się pomylić w tej sytuacji. Do przerwy Lyon prowadził więc 2:0.
W przerwie szkoleniowiec Dinama postanowił wprowadzić kilka zmian w swojej drużynie, wpuszczając na boisko Josipa Simunicia i Ivana Tomecaka w miejsce Mateo Kovacicia i Milana Badelja. Nie zmieniło to jednak obrazu gry na Stade de Gerland. Gospodarze nadal mieli inicjatywę, a goście musieli ograniczyć się do przeszkadzania. W 56. minucie pięknym uderzeniem popisał się Bafetimbi Gomis, ale tym razem piłka nie znalazła się w bramce. Kilka chwil później pięciokrotny reprezentant Francji opuścił plac gry, a w jego miejsce pojawił się Alexandre Lacazette. W 70. minucie zrobiło się gorąco pod bramką Llorisa, piłkarze Dynama dwa razy pod rząd wykonywali rzuty rożne. Żaden z nich nie przyniósł jednak efektu bramkowego, głównie dzięki solidnej grze obrońców Olympique. Im bliżej było do końca spotkania, tym mniejsze dysproporcje widać było między zespołami Lyonu i Dinama. Akcja za akcję, strzał za strzał – na atrakcyjność widowiska nie można było narzekać. Mimo to w drugiej połowie zabrakło tego, co jest esencją futbolu, czyli bramek. Mecz zakończył się więc wynikiem ustalonym jeszcze w pierwszej części spotkania – 2:0.









