Petrescu wraca na szczyt


20 grudnia 2010 Petrescu wraca na szczyt

Kariera trenerska Dana Petrescu, choć krótka, liczy sobie zarówno wzloty, jak i upadki. Były gracz Chelsea Londyn w swojej przygodzie szkoleniowca borykał się już z polskimi sędziami i zawodnikami, brakiem pieniędzy na transfery w Unirei Urziceni oraz niechęcią kibiców Kubania Krasnodar do jego osoby. Teraz jednak Rumun może triumfować, ponieważ trenowany przez niego Kubań po roku wrócił do Premier Ligi.


Udostępnij na Udostępnij na

Dan Petrescu nie jest człowiekiem łatwym do zaszufladkowania. Gdy pod koniec 2005 roku Rumun obejmował fotel trenera w Wiśle Kraków, polscy kibice mogli go kojarzyć z boisk angielskiej Premier League, gdzie występował m.in. dla Sheffield Wednesday i Chelsea Londyn. Pod Wawelem ten początkujący szkoleniowiec wprowadził ostry reżim treningowy, sprowadzający się do jednego słowa – hardworking.

Dan Petrescu rusza na podbój Premier Ligi
Dan Petrescu rusza na podbój Premier Ligi (fot. chelseafc.com)

Rzeczywiście, „Biała Gwiazda” pod wodzą Petrescu nie grała tak olśniewająco jak za czasów Henryka Kasperczaka, ale jej gracze potrafili biegać na pełnych obrotach przez 90 minut, co wcześniej wcale nie było powszechnym zjawiskiem. Z czasem jednak zawodnicy ówczesnego wicemistrza Polski zaczęli się buntować, grali poniżej oczekiwań i właściciel Wisły Bogusław Cupiał 18 września zdymisjonował trenera.

Rumun nie szukał długo pracy, już po kilku dniach zgłosili się bowiem do niego szefowie beniaminka Ligi I, Unirei Urziceni. Prowincjonalny klub w pierwszym sezonie w najwyższej klasie rozgrywkowej zajął 10. miejsce, ale już rok później zakwalifikował się do rozgrywek Pucharu UEFA, w którym rywalizował jak równy z równym z HSV Hamburg. Minęło kolejnych 12 miesięcy i „Jałomicka Chelsea” sprawiła gigantyczną niespodziankę, zdobywając mistrzostwo Rumunii. Mimo teoretycznie słabszej kadry oraz mniejszego budżetu niż tamtejsi potentaci: CFR Cluj oraz bukaresztańskie drużyny: Rapid, Dinamo i Steaua, to Unirea zapewniła sobie awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Tam podopieczni Petrescu również nie zawiedli, wygrawszy z Sevillą i Glasgow Rangers, zajęli trzecie miejsce w grupie, eliminując jednocześnie z pucharów szkockiego giganta.

W tym momencie pomiędzy trenerem i władzami klubu doszło jednak do konfliktu. Przedmiotem sporu były wzmocnienia Unirei, których Petrescu się domagał. Gdy stało się jasne, że zespół mistrza Rumunii nie pozyska nowych piłkarzy, były gracz Chelsea złożył dymisję.

Podobnie jak trzy lata wcześniej, ambitny szkoleniowiec nie czekał długo na propozycję pracy i znalazł zatrudnienie w spadkowiczu z Premier Ligi, Kubaniu Krasnodar. Włodarze Kubania przekazali Danowi Petrescu ponad trzy miliony euro na transfery, dzięki czemu w Krasnodarze pojawili się Gigel Bucur, Igor Armas, Wiktor Gołowatienko, Władysław Kulik, Aleksandr Budakow i kilku innych piłkarzy. Rumuński szkoleniowiec, który otrzymał pensję rzędu miliona euro za sezon, miał za zadanie wprowadzić Kubań do Premier Ligi. „Kozacy” nie grali pasjonująco (tylko 51 bramek w 38 meczach), ale dzięki żelaznej dyscyplinie w defensywie zdołali wygrać 24 spotkania.

Petrescu miał ochotę odejść z klubu, po tym gdy fani Kubania po jednym z meczów zakończonych skromnym zwycięstwem ich ulubieńców wygwizdali trenera i zawodników. Jego szefowie nie zgodzili się jednak na taki krok i w listopadzie mogli cieszyć się z awansu drużyny do ekstraklasy.

43-letni Petrescu osiągnął kolejny sukces w swej krótkiej, trenerskiej karierze. Przez najbliższe półtora roku Kubań będzie rywalizował z Zenitem, CSKA, Rubinem, Spartakiem i innymi możnymi rosyjskiego futbolu. Chociaż pewnie nie uda mu się wywalczyć (przynajmniej z tą drużyną) mistrzostwa kraju, to zbierze kolejne cenne doświadczenia. Z Petrescu na ławce trenerskiej nigdy nie jest nudno i dlatego cała liga powinna zyskać na powitaniu Rumuna w swoich szeregach.

Szkoda, że Dan Petrescu nie został doceniony już w czasie swojej przygody z Wisłą Kraków. Kto wie, czy gdyby wówczas przybysz z Karpat otrzymał dostateczny kredyt zaufania, to może „Biała Gwiazda” awansowałaby wreszcie do Ligi Mistrzów. Słynne pojęcie hardworking przeraziło jednak zawodników, którzy woleli poprzestać na królowaniu na własnym podwórku, rezygnując z planów podboju piłkarskich salonów Europy.

Komentarze
~Marcin77 (gość) - 15 lat temu

Dan Petrescu to moim zdaniem kopia mojego ulubionego
trenera kiedykolwiek pracującego w polskiej
lidze-czyli DRAGOMIRA OKUKI;) Czyli praca,praca i
jeszcze raz ciężka praca na treningach!I bardzo
słusznie,gdyż uważam,że mecz można oczywiście
przegrać,ale po walce do upadłego!Tym bardziej
Polscy piłkarze nie byli,nie są i nigdy nie będą
tak dobrzy technicznie,jak np.Hiszpanie więc
właśnie walką i pressingiem powinni nadrabiać
wszelkie braki!

~Grzesiek_078 (gość) - 15 lat temu

A co ze sprawą FK Moskwy?

Najnowsze