Kariera trenerska Dana Petrescu, choć krótka, liczy sobie zarówno wzloty, jak i upadki. Były gracz Chelsea Londyn w swojej przygodzie szkoleniowca borykał się już z polskimi sędziami i zawodnikami, brakiem pieniędzy na transfery w Unirei Urziceni oraz niechęcią kibiców Kubania Krasnodar do jego osoby. Teraz jednak Rumun może triumfować, ponieważ trenowany przez niego Kubań po roku wrócił do Premier Ligi.
Dan Petrescu nie jest człowiekiem łatwym do zaszufladkowania. Gdy pod koniec 2005 roku Rumun obejmował fotel trenera w Wiśle Kraków, polscy kibice mogli go kojarzyć z boisk angielskiej Premier League, gdzie występował m.in. dla Sheffield Wednesday i Chelsea Londyn. Pod Wawelem ten początkujący szkoleniowiec wprowadził ostry reżim treningowy, sprowadzający się do jednego słowa – hardworking.

Rzeczywiście, „Biała Gwiazda” pod wodzą Petrescu nie grała tak olśniewająco jak za czasów Henryka Kasperczaka, ale jej gracze potrafili biegać na pełnych obrotach przez 90 minut, co wcześniej wcale nie było powszechnym zjawiskiem. Z czasem jednak zawodnicy ówczesnego wicemistrza Polski zaczęli się buntować, grali poniżej oczekiwań i właściciel Wisły Bogusław Cupiał 18 września zdymisjonował trenera.
Rumun nie szukał długo pracy, już po kilku dniach zgłosili się bowiem do niego szefowie beniaminka Ligi I, Unirei Urziceni. Prowincjonalny klub w pierwszym sezonie w najwyższej klasie rozgrywkowej zajął 10. miejsce, ale już rok później zakwalifikował się do rozgrywek Pucharu UEFA, w którym rywalizował jak równy z równym z HSV Hamburg. Minęło kolejnych 12 miesięcy i „Jałomicka Chelsea” sprawiła gigantyczną niespodziankę, zdobywając mistrzostwo Rumunii. Mimo teoretycznie słabszej kadry oraz mniejszego budżetu niż tamtejsi potentaci: CFR Cluj oraz bukaresztańskie drużyny: Rapid, Dinamo i Steaua, to Unirea zapewniła sobie awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Tam podopieczni Petrescu również nie zawiedli, wygrawszy z Sevillą i Glasgow Rangers, zajęli trzecie miejsce w grupie, eliminując jednocześnie z pucharów szkockiego giganta.
W tym momencie pomiędzy trenerem i władzami klubu doszło jednak do konfliktu. Przedmiotem sporu były wzmocnienia Unirei, których Petrescu się domagał. Gdy stało się jasne, że zespół mistrza Rumunii nie pozyska nowych piłkarzy, były gracz Chelsea złożył dymisję.
Podobnie jak trzy lata wcześniej, ambitny szkoleniowiec nie czekał długo na propozycję pracy i znalazł zatrudnienie w spadkowiczu z Premier Ligi, Kubaniu Krasnodar. Włodarze Kubania przekazali Danowi Petrescu ponad trzy miliony euro na transfery, dzięki czemu w Krasnodarze pojawili się Gigel Bucur, Igor Armas, Wiktor Gołowatienko, Władysław Kulik, Aleksandr Budakow i kilku innych piłkarzy. Rumuński szkoleniowiec, który otrzymał pensję rzędu miliona euro za sezon, miał za zadanie wprowadzić Kubań do Premier Ligi. „Kozacy” nie grali pasjonująco (tylko 51 bramek w 38 meczach), ale dzięki żelaznej dyscyplinie w defensywie zdołali wygrać 24 spotkania.











