Paulo Sousa w ostatnim grupowym meczu eliminacyjnym postanowił zrezygnować z usług Roberta Lewandowskiego. Porażka na Stadionie Narodowym sprawiła, że reprezentacja Polski najprawdopodobniej straciła rozstawienie w losowaniu marcowych baraży. Wszystkie grzechy tych eliminacji spadły na głowę portugalskiego szkoleniowca. Czy słusznie?
W meczu z Węgrami zabrakło nie tylko Roberta Lewandowskiego, ale też Grzegorza Krychowiaka czy Kamila Glika, a Piotr Zieliński zaczął spotkanie na ławce rezerwowych. To właśnie nieobecność kapitana naszej reprezentacji w ocenie wielu obserwatorów była kluczowa w poniedziałkowym meczu. Na selekcjonera spadły gromy w postaci oskarżeń o odpuszczenie kluczowego spotkania.
Koszty są wysokie
W tym miejscu warto zadać sobie jedno pytanie. O co tak naprawdę był mecz z Węgrami? „Biało-czerwoni” mając już zapewniony awans do marcowych baraży, potrzebowali kropki nad i, którą miało być rozstawienie w losowaniu decydującej fazy eliminacji. Poza przewagą w postaci gry na Stadionie Narodowym w studio TVP Mateusz Borek poinformował, że brak rozstawienia będzie kosztował Polski Związek Piłki Nożnej bagatela 15 milionów złotych.
Jak podaje Sport.pl, wściekły na selekcjonera jest sam prezes PZPN Cezary Kulesza. W kuluarach dało się usłyszeć, że po poniedziałkowej porażce część osób z bliskiego otoczenia nowego prezesa domagała się nawet zwolnienia Sousy. Do tego jednak z kilku powodów na pewno nie dojdzie. Margines błędu selekcjonera jest już jednak minimalny i w przypadku braku awansu na mundial Portugalczyk pożegna się z posadą.
Mecze barażowe są decydującym sprawdzianem dla kadencji Paulo Sousy. Trudno wątpić, że sam selekcjoner nie myślał o tym, planując listopadowe zgrupowanie. Andorę, która była pierwszym przeciwnikiem naszej reprezentacji, trudno traktować jako zespół, na tle którego możemy się czegoś dowiedzieć. Jedynym miarodajnym sprawdzianem była potyczka z Węgrami i nie można mieć do selekcjonera pretensji, że postanowił ją wykorzystać.
Nie ulega wątpliwości, że Robert Lewandowski jest motorem napędowym reprezentacji Polski. Podczas jego nieobecności nasza kadra traci bardzo wiele na jakości. Nasz kapitan nie jest jednak wieczny. Kontuzja napastnika Bayernu Monachium także nie znajduje się już w słowniku w kategorii oksymoronu. Sousa doskonale zdaje sobie sprawę, że chcąc pracować z polską kadrą, musi mieć przygotowany wariant na wypadek nieobecności swojego kapitana.











