Na neutralnym gruncie w Marrakeszu na Stade de Marrakech już dziś dowiemy się, kto jest „najlepszą” drużyną globu. Dziesięciodniowe zmagania zostaną dziś zakończone. O 20:30 na płycie boiska zameldują się gracze San Lorenzo i Realu Madryt. Kto zwycięży?
– Wiemy, że zawodnicy Realu Madryt pochodzą z innego świata, są nie z tej planety, ale nie mamy zamiaru przed nimi upaść na kolana – powiedział Juan Mercier, środkowy pomocnik San Lorenzo. Rzeczywiście coś w tym jest. „Galaktyczni” mają w składzie piłkarzy, którzy robią z piłką tak niesamowite rzeczy, są tak szybcy, że można podejrzewać, iż w ich organizmy ingerowali obcy. Czy to z automatu skazuje Argentyńczyków na porażkę? – My również mamy kilka atutów po swojej stronie – dodał ten sam gracz. O czym mowa? Nie jesteśmy pewni, ale o ile nadludzkie umiejętności będą stały po stronie „Królewskich”, o tyle nadludzkie siły będą skupione nie na faworytach, ale ekipie z Ameryki Południowej.
Jaka jest moc modlitwy?
Na to pytanie z pewnością odpowiedzą dziś sobie kibice San Lorenzo. Wszyscy przewidują pogrom – 8:1, 6:1, 4:0 to tylko niektóre typy osób odwiedzających oficjalną stronę światowej federacji piłkarskiej FIFA. Liczby z pewnością nie stoją po stronie argentyńskiego triumfatora Copa Libertadores. Co innego kibice – z tym najważniejszym na czele. Mowa oczywiście o papieżu Franciszku, który nie ukrywa swoich klubowych sympatii.
http://media.npr.org/assets/img/2013/03/14/popeidcard142way_custom-5b087f5a1a5b7621b19c4547d027189eb42b10a2-s800-c15.jpg
http://media.npr.org/assets/img/2013/03/14/papacrow142way_custom-ceb257275e29ec77aab68888774045ee06173d88-s1100-c15.jpg
Papież gościł już raz na audiencji piłkarzy ukochanego klubu – Argentyńczycy odwiedzili go po zakończeniu kontynentalnego odpowiednika europejskiej Ligi Mistrzów. Wtedy też na jego ręce przekazali zdobyte trofeum. Z pewnością chcieliby również na jego ręce złożyć trofeum klubowych mistrzostw świata. O to łatwo nie będzie.
Galaktyczni nie z tej planety
„Los Blancos” dążą do zdobycia w tym sezonie kolejnego trofeum. Real Madryt po triumfie nad Sevillą 2:0 w Cardiff zdobyli Superpuchar Europy. Teraz jak burza idzie po triumf w KMŚ. Drogę miał – lekko mówiąc – łatwą. Triumfator Champions League z automatu jest rozstawiony w półfinale. „Królewskim” przyszło się zmierzyć z meksykańskim Cruz Azul. Po jednej bramce strzelili kolejno: Ramos, Benzema, Bale i Isco.
Podopieczni Carlo Ancelottiego mają za sobą znakomitą serię 21 wygranych spotkań z rzędu. Do wyrównania rezultatu rekordzisty, brazylijskiej Cordoby, brakuje im już tylko trzech meczów. Zawodnicy z Santiago Bernabeu jak burza przeszli przez fazę grupową LM i prowadzą w La Liga.
Do tego do gry wraca James Rodriguez. Gwiazda mundialu w Brazylii zmagała się z urazem. Kolumbijczyk kilka dni temu wrócił do gry i czuje się dobrze. – Nie ma już ryzyka z nim. Trenuje od środy i doszedł do pełni sprawności – powiedział trener Realu Madryt. Problemy są z Sergio Ramosem, który musi przejść dodatkowe testy: – dodał trener.










