Bayern Monachium pokonał Marsylię 2:0 w rewanżowym meczu ćwierćfinału Ligi Mistrzów i awansował do półfinału tych rozgrywek. Oba gole strzelił Ivica Olić.
Od początku spotkania na boisku przeważał Bayern, w którego składzie zabrakło miejsca dla Gomeza i Robbena. 120 sekund po rozpoczęciu meczu Ribery podał piłkę nad obrońcami rywali do Kroosa, ale ten uderzył bardzo niecelnie. W 12. minucie zapachniało golem dla Marsylii. Po mocnym uderzeniu Morela po ziemi instynktowną interwencją nogami popisał się jednak Neuer.

Niewykorzystana sytuacja natychmiast zemściła się na przyjezdnych z Francji. Ribery kapitalnie minął na prawej stronie dwóch rywali i wystawił piłkę na piąty metr Oliciowi, który dopełnił tylko formalności, pakując piłkę do siatki. To oznaczało, że dogrywki dziś już nie będzie. Tuż po upływie kwadransa meczu gospodarzy przed utratą gola ponownie uratował Neuer, wybijając nad bramkę uderzenie Mbii.
Po okresie spokojniejszej gry Bayern ponownie przycisnął. W 27. minucie Mandanda dwukrotnie musiał interweniować w odstępie kilkunastu sekund, ale zarówno w przypadku uderzenia Kroosa, jak i Tymoszczuka nie popełnił błędu. 180 sekund później Müller po rzucie rożnym groźnie główkował, ale trafił wprost w Mandandę. Chwilę potem potężny strzał Kroosa wylądował za to na lewym słupku.
W 38. minucie było już 2:0. Dwójkową akcję Alaby z Riberym celnym strzałem wykończył Olić, wpisując się po raz drugi w meczu na listę strzelców. Bramka podobna do pierwszej, z tym zastrzeżeniem, że futbolówka była dogrywana tym razem z lewej strony. Jeszcze przed przerwą boisko opuścił Müller, którego zastąpił Rafinha. Więcej goli w tej części spotkania nie obejrzeliśmy.
Po przerwie Bayern oddał inicjatywę Marsylii, ale ta nie miała pomysłu na rozmontowanie jego defensywy. W 52. minucie Ribery mądrze rozciągnął grę do wbiegającego w pole karne Rafinhi, ten mocno zagrał w kierunku Olicia, ale w ostatniej chwili piłkę poza plac gry wybił Mbia. Chwilę później Ribery próbował wepchnąć futbolówkę do bramki, jednak na przeszkodzie stanął mu Mandanda.
Czas upływał, a spodziewanego przynajmniej przez kibiców z Francji szturmu Marsylii nie było. Gra przyjezdnym kompletnie się nie kleiła. W 66. minucie udało im się w końcu znaleźć pomysł na defensywę Niemców. Po dośrodkowaniu Amalfitano przed doskonałą sytuacją stanął Brandao, który był zupełnie niekryty w polu karnym, lecz jego strzał głową poszybował nad poprzeczką.
Ostatni fragment meczu przypominał gierkę treningową. Oba zespoły wyczekiwały tylko na końcowy gwizdek sędziego. Na boisku nie działo się nic ciekawego. Po kilkunastu minutach bezbarwnej gry rozbrzmiał w końcu ostatni gwizdek sędziego.










