W ostatnim meczu fazy grupowej Euro 2020 reprezentacja Polski przegrała 2:3 z reprezentacją Szwecji. Oznacza to, że „Biało-czerwoni” zegnają się z mistrzostwami Europy. Szwecja dosłownie wybiła nam grę w turnieju z głowy. Polska zajmuje ostatnie miejsce w grupie E, a nasz przeciwnik przechodzi dalej z 1. miejsca. Nam pozostaje jeszcze ta nieprzyjemna formalność w postaci ocen Polaków za ten mecz (skala szkolna: 1–6).
Wojciech Szczęsny (3–)
Trudno winić za ten mecz bramkarza Juventusu. Robił co mógł, ale wpuścić trzy gole. Jednocześnie nie można zrzucać na jego barki straty bramek, bo jednak był bez większych szans. Miał też utrudnione rozegrani piłki przez wysoki pressing rywala. Nie mógł popisywać się takimi crossami jak w Serie A.
Bartosz Bereszyński (2–)
Najbardziej nierówny polski obrońca na Euro 2020. Był zamieszany we wszystkie stracone gole w turnieju. W meczu ze Szwecją dołożył jeszcze kilka fatalnych błędów. Były momenty, w których grał naprawdę dobrze w defensywie, ale nie poprawiły one wybitnie jego oceny.
Kamil Glik (2+)
Dobre zawody w defensywie. Nie można zarzucać mu za dużo w błędach w obronie, bo w powietrzu wszystko czyścił. Niestety miał swój drobny udział w błędach przy stratach goli. Przy pierwszej bramce nie udało mu się całkiem wykluczyć Alexandra Isaka, a przy golu na 0:2 cała linia obrony była współwinna braku pokrycia Emila Forsberga. Na koniec został sam z Bednarkiem na kontry Szwedów.
Jan Bednarek (3–)
Wydaje się, że to był nasz najlepszy obrońca w tym meczu. Niestety też nie uniknął błędów. Pochwalić go trzeba za odważne wysokie wyjścia do Isaka, któremu mało kiedy umożliwiał przejście do kontry. W powietrzu też dobrze się czuł. Z piłką przy nodze też było dobrze i potrafił wyprowadzać piłkę. Notę zaniża (podobnie jak u Glika) przez sytuację z 0:2, w przypadku której nie chcemy rozstrzygać, kto był odpowiedzialny za Forsberga. Gola stracili wszyscy Polacy, więc jemu też zaniżamy ocenę.
Kamil Jóźwiak (1)
Fatalny mecz Jóźwiaka. Znowu zawinił przy bramce. Dał się łatwo ograć Forsbergowi i szybko straciliśmy gola. W ataku nic nie wnosił poza szarpaniem na skrzydle. Nie pamiętamy celnego dośrodkowania z jego strony. A dodatkowo miał mnóstwo problemów w obronie. Bardzo nas zdziwiło, że wyszedł na drugą połowę. Przetrwał w niej tylko przez kwadrans.
Grzegorz Krychowiak (2)
Długo niewidoczny. Chyba Paulo Sousa chciał, żeby piłkarz Lokomotiwu grał głębiej i zabezpieczał środek. Dlatego raczej znikał z pola widzenia kibiców. Kiedy przegrywaliśmy, podszedł wyżej, co niestety skutkowało stratą gola. Jego strzał został zablokowany, a potem przez poślizgnięcie się Przemysława Frankowskiego zabrakło nam jednego w obronie. Częściowo bramka idzie na jego konto. Opuścił boisko w 78. minucie.











