Grająca w eksperymentalnym składzie reprezentacja Polski pokonała na Stadionie Narodowym drużynę RPA 1:0. Jak w skali 1-10 zaprezentowali się poszczególni zawodnicy ekipy Waldemara Fornalika?
Przemysław Tytoń – 6 – nie miał zbyt wiele pracy. Proste piłki bronił bezbłędnie, z trudnymi nie było mu dane się zmagać. Minus za niedokładne wybicia.
Grzegorz Wojtkowiak – 5 – próbował włączać się do akcji ofensywnych równie często co Łukasz Piszczek, ale ze słabym skutkiem. Przegrywał większość pojedynków z Tshabalalą, irytował niedokładnym wyprowadzaniem piłki.

Marcin Wasilewski – 6.5 – interweniował ostro, ale do bólu pragmatycznie i skutecznie. Nie interesował się wznawianiem akcji, po prostu przerywał ataki rywala, co robił z dużym wyczuciem. Ocena byłaby lepsza, gdyby przy rzutach wolnych lepiej krył przeciwników.
Damien Perquis – 7 – grał zupełnie inaczej niż „Wasyl”, nie dążył do starcia, próbował raczej wyprzedzić rywala, zgarnąć piłkę głową. Z bodaj wszystkich pojedynków wyszedł zwycięsko, plus za nie najgorsze wyprowadzanie piłki.
Jakub Wawrzyniak – 5.5 – nie dawał się tak ogrywać, jak Wojtkowiak, ale był stanowczo za bardzo przylepiony do swojej połowy. Rzadko pod grą, wskutek czego niektóre decyzje podejmował irytująco wolno.
Ariel Borysiuk – 5.5 – kiedy podawał do najbliżej ustawionego partnera, wychodziło nie najgorzej, kiedy natomiast próbował dograć dłuższą piłkę – zaczynały się schody. Mało widoczny, mało waleczny, ale przynajmniej nie tracił piłek.
Grzegorz Krychowiak – 7 – w pierwszej akcji zaimponował dynamiką, w pozostałych wyróżniał się odwagą, mądrością i sporym wyczuciem. Chętnie cofał się po piłkę na własne przedpole, by po chwili pognać pod bramkę przeciwnika lub pokazać się na skrzydle. W drugiej połowie nieco przygasł.
Adrian Mierzejewski – 6 – ewidentnie brakuje mu rytmu meczowego. Zaprezentował dobrą formę fizyczną, pokazał kilka ładnych dryblingów i zagrań z klepki, ale gdy był pod presją czasu lub rywala, zagrywał z reguły źle. Powinien otworzyć wynik w pierwszej minucie po dośrodkowaniu Krychowiaka.
Paweł Wszołek – 7 – udany debiut polonisty. W jego grze widać było, że po kontuzji uda nie ma już śladu – niezwykle zadziorny, świetnie inicjował akcje z Sobiechem, Piechem i Mierzejewskim, powinien mieć na koncie minimum dwie asysty. Po 30. minucie zdarzały mu się proste błędy.












