Do polskiej ekstraklasy stale napływają gracze z różnych części Europy. Słowacja, Hiszpania czy Bałkany to niektóre z nich. Nie wszyscy prezentują się znakomicie, ba, często nawet mówi się o sprowadzaniu do Polski szrotu i to za niemałe pieniądze. W tym roku jednak znalazło się kilku zawodników, którzy imponują swoimi boiskowymi poczynaniami.
I właśnie takim zawodnikom będziemy się dziś przyglądać. Piłkarzom, którzy w polskiej ekstraklasie zagrali raptem dwa spotkania, ale już możemy o nich powiedzieć, że wyrastają na gwiazdy swoich zespołów, a nawet całej ligi. Oto lista kilku graczy, którzy zaimponowali nam swoją postawą.
Dani Ramirez
Rozpoczynamy od zawodnika, który swoją przygodę w ekstraklasie rozpoczął z wysokiego „C”. Hiszpan czarował już nieco wcześniej, ale na boiskach 1. ligi, gdzie poziom jest nieco niższy. Na sam początek rozgrywek ŁKS musiał się zmierzyć z dwiema silnymi drużynami – Lechią i Cracovią. Obie ekipy zakwalifikowały się do tegorocznej edycji europejskich pucharów.
Łodzianie poradzili sobie z rywalami. Po dwóch spotkaniach na swoim koncie mają cztery punkty. Mecz z Lechią zakończył się remisem 0:0, ale to ŁKS, głównie za sprawą świetnej gry Ramireza, dominował. Hiszpan nie bez przyczyny nazywany jest najlepszym zawodnikiem ŁKS-u, ale niestety w spotkaniu z Lechią zabrakło wykończenia.
W drugim meczu sezonu Dani pokazał, że pojedynek z Lechią nie był jednorazowym wystrzałem z jego strony. Ramirez świetnie rozgrywał piłkę, a jego podanie do Łukasza Sekulskiego to istny majstersztyk. ŁKS wygrał mecz z trudnym przeciwnikiem, a Dani Ramirez w obu starciach zasłużył na miano zawodnika meczu. Po pierwszej kolejce Hiszpan został także wybrany do najlepszej jedenastki kolejki według wielu portali. Podejrzewamy, że nie inaczej będzie w przypadku właśnie zakończonej kolejki ekstraklasy.
Na łamach iGola ukazał się również artykuł o Hiszpanie.
Dino Stiglec
Chorwat trafił do drużyny z Wrocławia tego lata i już w pierwszym spotkaniu zachwycił. Stiglec dosłownie zagwarantował Śląskowi Wrocław trzy punkty, strzelając fantastyczną bramkę w meczu przeciwko Wiśle. I to w Krakowie. Można zatem powiedzieć, że Dino wpłacił swoje „wkupne”. Gol ten został przez wielu uznany za najładniejszą bramkę pierwszej kolejki ekstraklasy.
Co jednak najważniejsze, wrocławski klub zagrał na zero z tyłu. W tym również swój udział miał Stiglec, bo jest on przecież bocznym obrońcą. Śląsk wyrównał także swoją rekordową passę zwycięstw z rzędu w ekstraklasie, która wynosiła pięć spotkań.










