Łódzki Klub Sportowy jeszcze w I lidze dzięki swojej grze zyskał wielu kibiców. Jedną z postaci, która dołożyła ważną cegiełkę do awansu po siedmiu latach zasłużonego klubu, jest hiszpański pomocnik- Dani Ramirez, który stał się jedną z wiodących postaci łódzkiego teamu. Już dziś wielu ogłasza go dużym talentem, pytanie czy nie za wcześnie?
Łodzianie długo pracowali nad tym, by wrócić na najwyższy poziom rozgrywkowy w Polsce. Siedem lat to dość długi okres rozłąki z ekstraklasą. W tym czasie wiele się zmieniło nie tylko w samym klubie, ale również w całej lidze polskiej. Między innymi w Polsce pojawiło się wielu Hiszpanów, którzy w mniejszej bądź większej części stanowią o sile rozgrywek.
Przykładami są chociażby Angulo, Carlitos, Jesus Imaz, ale i również piłkarz beniaminka – Dani Ramirez. Zawodnik, na którego warto zwrócić uwagę, również jest jednym z ofensywnych graczy, a dziś wielu przepowiada mu niezły sezon w polskiej ekstraklasie. 27-latek choć nie zrobił kariery w swoim kraju, to nad Wisłą dopiero się najzwyczajniej w świecie rozkręca.
W CV Real i Valencia CF
Urodzony w Leganes pomocnik zapowiadał się na dobrego piłkarza. Jako młodzieżowiec starał się podbić serca lokalnych kibiców, próbując przebić się przez rówieśników aż do pierwszego składu Leganes. Niestety nigdy ta sztuka mu się nie udała, choć w pewnym sensie winny za to jest Real Madryt. Tak, gigant nie tylko na skalę hiszpańską czy europejską, ale i światową zwabił Ramireza, którego przez kilka lat szlifował.
https://twitter.com/Dani10Ramirez/status/1095274201970290690
I tak przygoda, która zaczęła się w 2008 roku, dla Ramireza skończyła się z Galacticos latem 2014 roku. Następnym przystankiem wówczas dla 22-letniego zawodnika okazał się mniejszy, ale i tak mimo wszystko wielki klub z Walencji. Trafiając do rezerw Valencii CF, szukał drogi, by wybić się z trzecioligowych otchłani.
Tego jednak nie udało mu się dokonać i w kolejnych latach zaczął zmieniać pracodawców jak rękawiczki, aż w końcu podążająca za modą panującą w Polsce drużyna Stomilu Olsztyn sprowadziła Hiszpana do siebie. Piłkarz przystał na propozycję olsztynian i choć również i tam nie podbił serc kibiców, stał się jednym z celów łódzkiego KS. Wtedy jego kariera nabrała rozpędu i nic nie wskazuje na to, by nagle piękna przygoda miała się skończyć.
Spełniając marzenia
Łódź jak i całe województwo od kilku lat cierpi na brak silnych drużyn w ekstraklasie. Ostatnim zespołem, który występował przed ŁKS-em na tym poziomie, był GKS Bełchatów. Brunatni jednak zaczęli popadać w problemy i wylądowali w odległej drugiej lidze. Od pewnego czasu siedzi tam również łódzki Widzew, a i ŁKS także jeszcze nie tak dawno ledwie opuścił tamtejszy poziom rozgrywkowy.
Stając się pełnoprawnym ekstraklasowiczem, Łódzki Klub Sportowy ma powód do dumy i świętowania, a jednym z tych, którzy bardzo się przyczynili do tego sukcesu, jest właśnie hiszpański pomocnik.











