Mało który zawodnik zasługuje na miano ikony ukraińskiego futbolu tak, jak Ołeksandr Szowkowski. Ten znakomity golkiper od prawie siedemnastu lat jest pewnym punktem Dynama Kijów, z którym wywalczył dwanaście tytułów mistrza Ukrainy. 36-letni bramkarz powoli szykuje się do przejścia na emeryturę, lecz nie musi się martwić o następcę, gdyż do przejęcia schedy szykuje się Maksym Kowal.
Maksym Anatolijewicz Kowal urodził się 9 grudnia 1992 roku w położonym nad rzeką Dniepr Zaporożu. Już jako dziecko trafił do szkółki treningowej miejscowego Metalurha. Trener Wiktor Trehubow szybko zorientował się, że mały Maksym ma zadatki na świetnego bramkarza i 12 września 2004 roku nadarzyła się okazja do jego debiutu w juniorskich mistrzostwach Ukrainy do lat czternastu. Kowal wszedł na boisko na ostatni kwadrans meczu z UOR Symfeopol, a jego drużyna wygrała 5:0. Do końca sezonu utalentowany dwunastolatek zgromadził na swoim koncie jeszcze dziesięć występów, ale biorąc pod uwagę, że gracze, z którymi przyszło mu rywalizować, byli od niego dwa lata starsi, należy uznać ten wynik za bardzo dobry.

W kolejnych sezonach Maksym Kowal był już bezapelacyjnie pierwszym bramkarzem Metalurha, obojętnie w jakiej kategorii wiekowej przyszło mu grać. Ambitny golkiper występował w rozgrywkach juniorskich aż do wiosny 2008 roku i w tym czasie zaliczył w sumie 79 rozegranych spotkań. Od początku sezonu 2008/2009 niespełna szesnastoletni Kowal został przeniesiony do zespołu rezerw seniorów Metalurha. Mimo stosunkowo niewielkiego jak na bramkarza wzrostu, Maksym przekonał szkoleniowca Aleksandra Gurżejewa do swoich umiejętności i zaczął regularnie grać w zespole występującym na poziomie trzeciej ligi. Drugi zespół „Kozaków” zajął dopiero piętnaste miejsce w tabeli, ale stojący między słupkami wychowanek zbierał na tyle dobre recenzje, że już po roku trafił do pierwszej drużyny.
Początkowo w bramce Metalurha niepodważalną pozycję miał Dmytro Bezocny. W pierwszych dziewięciu meczach ligowych ten zawodnik skapitulował jednak aż dziewiętnaście razy i trener Wołodymyr Chodus zdecydował się na wystawienie w wyjściowym składzie Wołodymyra Żuka. Rezerwowy bramkarz również nie zachwycił, wpuszczając w dwóch meczach sześć bramek. W międzyczasie nowym szkoleniowcem „Kozaków” został Roman Hryhorczuk i 1 listopada 2009 roku postanowił dać szansę niespełna siedemnastoletniemu Maksymowi Kowalowi. Debiutant rozegrał 90 minut w wygranym 3:0 starciu z Zakarpattią Użhorod, zbierając przy tym bardzo pochlebne recenzje. Cztery tygodnie później o młodym bramkarzu zrobiło się jeszcze głośniej.
29 listopada Metalurh rozgrywał na własnym boisku ligowy mecz z Dynamem Kijów. Aż do 92. minuty na tablicy świetlnej utrzymywał się rezultat bezbramkowy. Wówczas jeden z graczy gospodarzy zagrał piłkę ręką we własnym polu karnym i sędzia Jurij Możarowski podyktował rzut karny. Do futbolówki ustawionej na jedenastym metrze podszedł kapitan Dynama, Artiom Miłewski, ale Kowal wybronił jego uderzenie. Chwilę później arbiter zakończył mecz, a młody golkiper utonął w ramionach kolegów z drużyny oraz sztabu szkoleniowego. 9 grudnia „Kozacy” grali na wyjeździe z Szachtarem Donieck, a Maksym znów dał się we znaki jednemu z potentatów Premier Ligi. Tym razem nastolatek nie dał się pokonać z rzutu karnego Fernandinho, jednak ostatecznie „Górnicy” wygrali 2:0 po bramkach Williana i Luiza Adriano. Ten drugi skutecznie wykonał rzut karny, ale bramkarz gości znów był bliski skutecznej interwencji.












