Strzelec bramki otwierającej wynik wczorajszego Gran Derbi, Leo Messi, uniknął wczoraj kary za karygodne zachowanie. Pod koniec meczu Argentyńczyk z całej siły kopnął piłkę w trybuny.
El Clasico jest meczem, który nie we wszystkich piłkarzach wzbudza wyłącznie sportowe emocje. Pamiętamy wydarzenia sprzed roku, kiedy w końcówce spotkania zawodnicy obydwu drużyn omal się nie pobili. Wczoraj swoją frustrację wyładował Leo Messi, który najpierw próbował dobiec do zbyt mocno zagranej piłki, a gdy ta już opuściła plac gry, z całym impetem uderzył ją wprost w widownię.
Uderzenie to było na tyle mocne, że mogło spowodować uszkodzenia ciała u publiczności (Messi nie kopnął piłki w górne rzędy, gdzie spadałaby powoli, a płasko, prosto w rząd umiejscowiony blisko murawy). Mimo interwencji Pepego, który zwrócił uwagę arbitrowi na zachowanie „La Pulgi”, Muniz Fernandez nie ukarał gracza Barcelony żółtą kartką.
Sportowymi antybohaterami listopadowego meczu byli Sergio Ramos, który popchnął w boiskowej kłótni Carlesa Puyola, i Cristiano Ronaldo, szarpiący Pepa Guardiolę poza linią końcową. W plebiscycie na antybohatera wczorajszych derbów, Messi wydaje się wygrywać z Raulem Albiolem (czerwona kartka za faul na Villi).










