Ruch Chorzów pokonał FK Metalurg Skopje 3:1. Wszystko rozegrało się w ostatniej fazie meczu, w której padły aż cztery gole, w tym trzy dla Ruchu Chorzów.
Chorzowianie rozpoczęli spotkanie dość spokojnie, ale już po trzech minutach gry pierwszy strzał na bramkę gości oddał Arkadiusz Piech. Drużyna Tomasza Fornalika przeprowadziła kilka ataków i niebezpiecznie się odkryła, za co mogła zostać ukarana już w 7. minucie. Wtedy to Maciej Sadlok wybił piłkę po dobrym dośrodkowaniu rywali, a chwilę później kapitan gości, Mile Krstev, oddał bardzo groźny, lecz niecelny strzał na chorzowską bramkę. Mimo tego jednego incydentu w polu karnym wicemistrzowie Polski grali coraz śmielej. Świetną okazję miał w 14. minucie spotkania Arkadiusz Piech. 27-latek otrzymał znakomite dośrodkowanie, a jego strzał głową intuicyjnie wybronił Igor Pavlović. „Niebiescy” mogli prowadzić, ale szczęście wciąż dopisywało gościom.

Z minuty na minutę Ruch coraz bardziej spychał do defensywy swojego rywala. W 22. minucie znów zawrzało na chorzowskim stadionie, kiedy to Żeljko Djokić świetnie dośrodkował i gdyby nie bardzo dobra interwencja Pavlovicia, byłoby 1:0 dla wicemistrza Polski. Groźnie było także tuż przed końcem drugiego kwadransa. Tym razem Marek Zieńczuk doskonale dośrodkował, a czysto w piłkę nie trafił najaktywniejszy zawodnik Ruchu, Arkadiusz Piech. Futbolówka przeleciała nad bramką, a na tablicy wyników były wciąż dwa zera.
Golkiper gości, Igor Pavlović, znów popisał się ładną interwencją w 35. minucie po strzale z dystansu Macieja Jankowskiego. Wraz z upływem czasu w ostatnim kwadransie meczu spadało tempo rozgrywania akcji chorzowskiej drużyny. Na pięć minut przed końcem pierwszej połowy spotkania arbiter główny odgwizdał rzut karny po zagraniu piłki ręką przez jednego z zawodników Metalurga. Niestety, szczęście znów uśmiechnęło się do zespołu wicemistrza Macedonii, którego tym razem uratował słupek. Po pięciu minutach sędzia zakończył pierwszą połowę meczu i piłkarze obu zespołów zeszli do szatni.
Od pierwszych minut drugiej połowy spotkania lepiej wyglądała gra gości, ale już w 55. minucie zawodnicy Metalurga zostali sprowadzeni na ziemię po tym, jak doskonale dośrodkował Djokić, a tuż nad bramką Pavlovicia uderzył Maciej Jankowski. Po kilku minutach w podobnej sytuacji znalazł się Arkadiusz Piech. 27-latek nie zdołał jednak dosięgnąć piłki i jego strzał był bardzo niedokładny, choć zapowiadało się na bramkę.












