W trudnym czasie panującej obecnie pandemii wschodzi słońce dla kibiców Newcastle United. Koniec trzynastoletnich, kontrowersyjnych rządów znienawidzonego na St James’ Park Mike’a Ashleya jest bardzo bliski. Podobnie jak przejęcie klubu przez fundusz, na czele którego stoi książę Arabii Saudyjskiej, Mohammed bin Salman. Transakcja z każdym dniem staje się coraz bardziej realna. Do tego stopnia, że brytyjskie media już wieszczą powstanie w północno-wschodniej Anglii drugiego Manchesteru City.
Koniec poprzedniego sezonu był prawdziwą eskalacją nienawiści kibiców Newcastle United do właściciela klubu Mike’a Ashleya. Czarę goryczy przelało odejście uwielbianego przez sympatyków „The Magpies” menedżera, Rafaela Beniteza. Hiszpan nie godził się na znacznie ograniczone (przez małe fundusze) pole manewru przy dokonywaniu wzmocnień. Podobnie jak kibice, którzy w pełni poparli szkoleniowca. Co gorsza, w ślad za Hiszpanem ruszyło kilku kluczowych graczy zespołu ze St James’ Park. O walce o ambitne cele można było zapomnieć. Według kibiców klubu znad rzeki Tyne winny był jeden – Mike Ashley. To nie mogło dziwić. Rafael Benitez był uosobieniem nadziei sympatyków „The Magpies”, że Newcastle United wróci do czołówki Premier League. Ta nadzieja po odejściu Hiszpana obróciła się w pył. Podobnie jak jakiekolwiek resztki akceptacji dla działań brytyjskiego miliardera.
Protesty na ulicach i kampanie w Internecie – kibice klubu z północno-wschodniej Anglii ruszyli na regularną wojnę z Mike’em Ashleyem. Obecnie wydaje się, że zakończoną zwycięstwem. Kontrowersyjny właściciel po trzynastu latach jest bliski sprzedaży klubu. Nie byle komu, bo samemu księciu Arabii Saudyjskiej, Mohammedowi bin Salmanowi.
To olbrzymie wydarzenie i prawdopodobnie punkt zwrotny w historii klubu ze St James’ Park. Przez ostatnie lata mimo że zainteresowanych zakupem Newcastle United nie brakowało, to zawsze kończyło się na rozczarowaniu sympatyków czterokrotnego mistrza Anglii. Z dużej chmury zawsze spadał mały deszcz. Teraz bardzo prawdopodobne, że też spadnie. Zamiast kropel Newcastle United „zmoczą” jednak petrodolary.
Newcastle United przeciwwagą dla Manchesteru City
Najlepiej o możliwościach finansowych potencjalnego nabywcy „The Magpies” świadczy fakt, że w czasie pandemii zdecydowano o podjęciu starań, by doprowadzić tak wielką transakcję do końca. Kupić klub za 300 milionów funtów. A to niejedyny dowód, bo jeszcze niedawno Mohammed bin Salman był gotowy przejąć Manchester United. By kupić, ktoś jednak musi chcieć sprzedać. A chęci ze strony rodziny Glazerów wtedy zabrakło.











