Natalia Podolska na meczach Cracovii bywa praktycznie zawsze, dopingując zespół dowodzony przez jej partnera. Michał Rakoczy, bo o nim mowa, podobnie jak cała drużyna „Pasów” nie ma rewelacyjnej rundy. Jednakże wszyscy ściskający kciuki za klub z Krakowa głęboko wierzą w to, że zła karta się w końcu odwróci. Dlaczego nie przychodzi tak wyczekiwana skuteczność? Zadaliśmy kilka pytań drugiej, tej piękniejszej połówce zawodnika.
Michał Rakoczy i Natalia Podolska są parą od sześciu lat. Partnerka zawsze wspiera zawodnika Cracovii, zwłaszcza w tak trudnych momentach – sytuacja „Pasów” w PKO BP Ekstraklasie nie jest wesoła.
• Jak Natalia Podolska ocenia rundę jesienną?
• Co jest powodem braku skuteczności?
• Czy Cracovia bez problemu się utrzyma?
***
Natalia, jak z Twojej perspektywy wygląda ten sezon w wykonaniu Cracovii?
Sezon na pewno nie jest taki, jak zakładaliśmy po pierwszych spotkaniach. Chodzę na każdy mecz z nadzieją, że uda nam się wygrać i zdobyć trzy cenne punkty. Głęboko wierzę w to, że kryzys i zła passa minie, bo nasi zawodnicy mają umiejętności, nie można tego podważać.
Piłkarzom „Pasów” brakuje skuteczności. Myślisz, że czym to może być spowodowane?
Wiem, że chłopaki wychodząc na boisko, w każdym meczu dają z siebie wszystko. Skuteczność to kwestia bardziej złożona, ponieważ tu nie chodzi tylko o umiejętności, ale swoje robi także głowa, która wydaje mi się, że po tych ostatnich spotkaniach jest przeciążona. Myśli się kotłują i tworzy się niemoc. Czasem im ktoś bardziej się stara, tym bardziej mu nie wychodzi.
A jeśli chodzi o grę Michała, to oceniasz go surowo czy raczej patrzysz bardziej przychylnym okiem?
Jeśli chodzi o Michała, zawsze zaznaczam, że ja jestem wiernym i oddanym kibicem, ale bez profesjonalnej wiedzy piłkarskiej. Swoje podejście oceniłabym jako obiektywne, jeśli wychwycę jakieś błędy, mówię mu to. Nie mówię mu, że zagrał dobrze, jeśli czuję, że nie pokazał wszystkich swoich umiejętności.











