Polonia Warszawa przestraszyła się wizji baraży – tak to wyglądało w meczu z Wisłą


Polonia Warszawa przegrywa z Wisłą Kraków. Los ich baraży zależy teraz od innych drużyn.

16 maja 2026 Polonia Warszawa przestraszyła się wizji baraży – tak to wyglądało w meczu z Wisłą
Tomasz Jastrzębowski / Foto Olimpik / PressFocus

Fanom Czarnych Koszul marzy się ponowne zajęcie miejsca pozwalającego na przystąpienie do baraży o PKO BP Ekstraklasy. W tym sezonie może to jednak nie być już takie proste. Polonia Warszawa po porażce z Wisłą Kraków musi liczyć na łaskawość innych zespołów w ostatniej kolejce sezonu.


Udostępnij na Udostępnij na

5 807 widzów na ostatnim meczu domowym sezonu. Przed meczem atrakcje, na trybunach dobry doping. Dla kibiców wizja drugich baraży z rzędu, choć ostatnia gra nie powalała, była pożądana i całkiem realna. Jednak po spotkaniu z Wisłą nie wiemy, czy tego samego pragną piłkarze Polonii.

Wisła Kraków nie odpuściła

Niektórzy przed spotkaniem liczyli pewnie na to, że skoro Wisła Kraków zaklepała już sobie awans oraz tytuł mistrza pierwszej ligi, to może trochę spuszczą z tonu. Mariusz Jop przed meczem zapowiadał jednak, że do Warszawy przyjechali wygrać. I nie skłamał. Wiślacy sukcesywnie zamykali gospodarzy, a przy tym mieli spory luz w budowaniu akcji. Nie zmiękczył ich szpaler mistrzowski ze strony Polonii (ładne zachowanie, szacunek).

Żelazna pięść Wiślaków coraz mocniej zaciskała się na gardle Polonii. W 18. minucie Jordi Sanchez poklepał sobie z Fredem Duarte, by po chwili ten drugi dośrodkował w pole karne do niepilnowanego Marko Bozicia, który pokonał Mateusza Kuchtę.

Polonia Warszawa pokazała za mało, by aspiorwać do baraży

Największy zarzut jaki można mieć do warszawiaków w tym spotkaniu? Pasywność. Okej, Wisła Kraków to jakościowa ekipa. Jednak jeśli jesteś drużyną aspirującą do walki o baraże, to nie możesz na własnym stadionie wykazywać się taką biernością. Pierwszą realną groźbę stworzyli sobie (przy pomocy Kacpra Dudy) dopiero w 28. minucie. Jednak strzał Roberta Dadoka został zablokowany przez interweniującego obrońcę.

Ale coś drgnęło, później bardzo dobra wrzutka Vegi, ale skończyło się tylko na kornerze. Gospodarze wreszcie zaczęli podchodzić do rywala wyżej, odbierać piłki. Kolejny taki odbiór napędził bardzo groźną akcję Polonii, jednak Dadok poturlał prosto w bramkarza. Co prawda dalej nie mieli super okazji, ale poprawa była wyraźna gołym okiem.

Polonia Warszawa cierpi na brak pary

Może to nasze mylne wrażenie, ale zespół Mariusza Pawlaka na ostatnie okrążenie ligi wjechał na totalnych oparach, podobnie jak rok temu. Punktowo jeszcze się bronią, ale piłkarsko ciut mniej.

W drugą połowę, tak jak w pierwszą, weszli nieźle, z animuszem. Próbował Vega z boku, potem były dwa kornery. Do przewrotki złożył się Łukasz Zjawiński, a jakoś po godzinie gry rajd środkiem pola zaliczył Vega. Świetną szansę miał Salihu, ale tu refleksem wykazał się bezrobotny prawie całe spotkanie Patryk Letkiewicz.

Liczne okazję gości

Gdy zdawało się, że zespół Mariusza Pawlaka się rozkręca, to ten nagle zgasł. Bo po 50. minucie oglądaliśmy pełną dominację Krakusów (z bardzo krótkimi i pojedynczymi przerywnikami). Mogła Polonia przegrywać 0:2. Koszmarny błąd popełnił w środku pola jej zawodnik, ale dwójkową kontrę Wiślaków powstrzymał Kuchta.

Niecałe 30 sekund później ponownie zakotłowało się pod warszawską bramką. Tym razem Mateusz Kuchta popełnił błąd, gdy wypluł uderzenie zza szesnastki. Do piłki dopadł aktywny Duarte, jednak w ostatniej chwili fantastyczną interwencją na linii popisał się Salihu. Dwie dobre sytuacje miał Igbekeme, poza tym Kuchta parokrotnie musiał się w piątek nagimnastykować.

Jak Duarte nie zdobył gola? Temat dla Archiwum X

Ochoty do gry nie brakowało Fredowi Duarte, który był jednym z najaktywniejszych graczy meczu. Asystę do Bozicia zaliczył, ale ileż on szans zmarnował na gola, rany boskie… Oprócz powyżej opisanych miał dwie bardzo dobre. Najpierw w 75. minucie mógł zamknąć spotkanie na amen, ale jego potężne uderzenie zatrzymało się na poprzeczce i odbiło się przed linią bramkową.

Hiszpan kilka minut później otrzymał kapitalne podanie i był bliski wyjścia sam na sam. Jednak zamiast wejść przed obrońcę, to zszedł do boku, czym utrudnił sobie zadanie, by po chwili oddać fatalnej jakości strzał. Z Warszawy oprócz asysty powinien wyjechać z co najmniej golem.

Wisła Kraków zdominowała drugą połowę

Od pewnego momentu przestaliśmy już liczyć ilość szans stworzonych przez krakowian. Tego było za dużo. Polonia tylko się przyglądała poczynaniom gości. Ktoś powie: no ale to Wisła Kraków, mistrz. My mówimy zgoda, ale ostatni kwadrans pierwszej połowy pokazał, że przy odrobinie agresywności, doskoku do rywala można było postraszyć Wisłę, która grała na luzie.

A tak dość powiedzieć, że Wisła w samych celnych strzałach miała ich prawie tyle samo, co Polonia łącznie. Deklasacja. Skończyło się tylko na 1:0 dla Wisły. A powinno być wyżej.

Polonia Warszawa musi liczyć na łut szczęścia

Nie wszystko jeszcze dla Dumy Stolicy stracone. Niemniej piątkowa porażka mocno utrudniła walkę o baraże do Ekstraklasy. Teraz będą musieli obserwować, co zrobią pozostali rywale.

Jeśli wyniki 33. kolejki potoczą się mocno nie po myśli warszawiaków (a szanse na to są duże), to Polonia Warszawa do ostatniej rundy przystąpi z nożem na gardle. Wygrana z Odrą jest warunkiem sine qua non, a oprócz tego będzie musiała liczyć na łaskawość rywali. Szkoda, że w piątkowy wieczór tak łatwo oddali pole rywalowi.

Przeczytaj jeszcze:

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze