Pogoń Szczecin otwierała przedostatnią serię gier PKO BP Ekstraklasy meczem przeciwko Zagłębiu Lubin. Spotkanie, w którym obie ekipy potrzebowały punktów. Przyjezdni zagwarantowali sobie utrzymanie na najwyższym szczeblu rozgrywek, a „Miedziowi” skomplikowali sobie drogę do europejskich pucharów.
Scenariusz do przewidzenia
Pogoń Szczecin dostała od samego początku możliwość swobodnego konstruowania ataków pozycyjnych. Nie zaskakiwał nas taki scenariusz, ponieważ wiemy, jak dobrze radzą sobie „Miedziowi” w niskiej obronie. Ustawienie 1-5-4-1 w defensywie sprawia bardzo wiele kłopotów rywalom. „Portowcy” próbowali przebić się przez pomarańczowy mur, który nie pęka za często.
Bardzo wiele zależało od skrzydłowych Thomasa Thomasberga. Mecz byłby jeszcze trudniejszy bez ich rajdów i prób rozerwania dobrze zorganizowanego zespołu Leszka Ojrzyńskiego. Paul Mukairu ryzykował i odważnie wchodził w pojedynki z Mateuszem Grzybkiem. Ich starcia zdobiły nam pierwsze minuty tej rywalizacji. Lewa strona Pogoni Szczecin funkcjonowała sprawnie. Często schodził tam Natan Ława i Leonardo Koutris obiegał akcje kolegów.
Pogoda nie wpłynęła na mecz
Piłkarze obydwóch drużyn nie dostosowali się do pogody. Nie było intensywnego opadu sytuacji bramkowych w trakcie ulewnego deszczu. Tęcza i krajobraz stadionu prezentowały się zdecydowanie lepiej od rywalizacji 33. kolejki PKO BP Ekstraklasy.
Pogoń Szczecin musiała być w tym spotkaniu konsekwentna i cierpliwa. Duński trener wiedział, jak istotny jest ten mecz. Jego zawodnicy grali odpowiedzialnie, bo jedna chwila nieuwagi mogła zaburzyć plany o zwycięstwie. Nastąpiła zmiana strony ataków, ponieważ Mads Agger częściej dziobał po prawej stronie razem z Linusem Wahlqvistem. „Miedziowi” pękli. Niezliczona ilość skutecznych wybić, wślizgów i bloków zatrzymała się. Duński pomocnik posłał piłkę w pole karne, a tam Filip Cuić zgrał głową na głowę Fredrika Ulvestada. Norweg nie oddałby strzału, gdyby Damian Michalski przypilnował 33-latka, ale tym razem obrońca gospodarzy nie dał rady interweniować. Wspaniałą paradą popisał się Jasmin Burić, ale przy dobitce Allego Hussaina nie miał nic do powiedzenia. Tak oto Thomas Thomasberg doczekał się w 79. minucie momentu, w którym został wynagrodzony trud jego podopiecznych. W ostatnich minutach meczu prosiło się o jego definitywne zamknięcie. Jednak Leo Borges przegrał dwukrotnie pojedynek z doświadczonym bramkarzem Zagłębia Lubin.











