Dzisiejszy dzień w polskich mediach sportowych został zdominowany przez prezentację programu o nazwie Narodowy Model Gry. Niewątpliwie w założeniu jego twórców przeżywamy właśnie przełomowy moment dla naszej piłki nożnej. Warto spojrzeć na to, co dziś usłyszeliśmy z ust Marcina Dorny, który przedstawiał założenia programowe.
W ocenie tego, co dziś zostało zaprezentowane, można pójść po linii najmniejszego oporu i przyłączyć się do oklasków, które brzmiały podczas prezentacji i tych wyrażonych w artykułach, które powstały zaraz po jej zakończeniu. Jednak czasem warto dać sobie kilka godzin, poukładać argumenty w głowie i dopiero wtedy przekuć je w słowa.
Narodowy Model Gry – książka czy zmiana myślenia?
Narodowy Model Gry to podręcznik, choć jego twórcy upierają się, że jest to tylko wskazówka, a nie gotowy schemat. Jeśli więc jego celem nie jest pełna unifikacja metod szkolenia w Polsce, to dlaczego nazywamy go narodowym? Po co ogłaszamy go z pompą i mówimy o mozolnej pracy, licznych konsultacjach i tysiącach poświęconych godzin?
Podręczników trenerskich, opisów ćwiczeń, schematów i taktyk jest mnóstwo. Żadnym więc novum jest prezentacja kolejnego. Nawet najbardziej wybitnego. Twórcy Narodowego Modelu Gry podkreślają, że ich twór opiera się na wiedzy pozyskanej w wielu europejskich federacjach piłkarskich i jest próbą przeszczepienia na polski grunt doświadczeń tych, którzy z problemem szkolenia zmagali się wcześniej.
Samo opublikowanie Narodowego Modelu Gry będzie niestety tylko wydarzeniem medialnym i za kilka lat będziemy je wspominać z uśmiechem pobłażania na ustach, jeśli na tym poprzestaniemy. Ujednolicenie metod szkoleniowych przyniesie efekt tylko wtedy, gdy będziemy w stanie przekonać trenerów grup młodzieżowych do korzystania z podręcznika. Nie wystarczy, że zastosujemy go w Akademiach Młodych Orłów, trzeba jeszcze wymóc na pozostałych uczestnikach szkolenie tymi samymi metodami. Tu powstaje problem. Dlaczego przykładowy Lech Poznań, który chwalony był podczas dzisiejszej prezentacji za pracę z młodzieżą, miałby zrezygnować z własnych rozwiązań i rzucić się na Narodowy Model Gry?











