Drugiego dnia zmagań w Lidze Mistrzów przyszło spotkać się ekipom, które zajęły najniższe miejsca podium w swoich ligach. Na Etihad Stadium do Manchesteru przyjechała ekipa Napoli, by powalczyć o pierwsze punkty w tegorocznych pucharach. Mecz zakończył się remisem 1:1, z którego usatysfakcjonowani mogą być tylko goście.
Faworytem dzisiejszego starcia bez dwóch zdań byli gospodarze, którzy w każdej kolejnej kolejce Premier League udowadniają, iż na zbudowany z gwiazd skład nie ma mocnych. Świetnie ten sezon rozpoczęło trio Sergio Aguero (najdroższy tego lata zawodnik), Samir Nasri oraz Edin Dzeko i każdy z nich wyszedł we środę w podstawowym składzie. Napoli zaś było dopiero po pierwszej kolejce Serie A, choć bardzo udanej, bo zakończonej zwycięsko nad Ceseną.

Inicjatywę zatem przejął obsypany gwiazdami Manchester. Od początku „The Citizens” starali się szybko otworzyć wynik. Jako pierwszy próbował tej sztuki Nasri, lecz strzał Francuza z linii pola karnego okazał się niecelny. W pierwszym kwadransie swoich szans nie wykorzystali także pozostali ze wspomnianego trio. Aguero otrzymał dobre zgranie Dzeko na długi słupek po rzucie rożnym, Argentyńczyk zaś odwdzięczył się asystą przy wyprowadzaniu kontry. Wynik nie uległ jednak zmianie, gdyż zaden z napastników nie zaimponował odpowiednią skutecznością, choć w pierwszym przypadku kunsztem bramkarskim wykazać się musiał Morgan De Sanctis.
Goście po kilkunastu minutach zdołali się nieco otrząsnąć z początkowej przewagi rywali i, szybko wychodząc ze swojej strefy obronnej, próbowali zagrozić bramce Joe Harta. W 18. minucie golkiper reprezentacji Anglii musiał wyciągnąć się jak struna, gdy na strzał z dystansu zdecydował się Ezequiel Lavezzi. Piłki bramkarz nie dotknął, ale ta obiła poprzeczkę, lecz do siatki nie wpadła. Nie powstrzymało to jednak naporu MC, które bardzo długo utrzymywało się przy piłce i rzadko schodziło z włoskiej połowy.
W 35. minucie podopieczni Roberto Manciniego odpowiedzieli również obiciem piłką bramki. Tym nieszczęśnikiem okazał się Yaya Toure, któremu futbolówkę po kontrze wycofał Aguero. Nie minęło pięć minut, a w „szesnastce” De Sanctisa znów zrobiło się gorąco. Wrzutkę z rzutu wolnego zagrał Kolarov, piłka minęła wszystkich, lecz zmusiła golkipera do ofiarnej interwencji.












