Napoli wygrało na własnym boisku z Villarrealem 2:0. Mecz tak naprawdę rozstrzygnął się już w pierwszej połowie. Najpierw w 14. minucie do siatki trafił Hamsik, a kilka chwil później rzut karny na bramkę zamienił Cavani. Dla Villarrealu to druga porażka w tej edycji Ligi Mistrzów.
Pierwsze podanie meczu należało do gości. Villarreal chciał spokojnie zacząć rozgrywać piłkę, ale Napoli im to uniemożliwiło. Podopieczni Waltera Mazzarriego narzucili wysoki pressing i próbowali szybko zdominować rywala. Pierwsza dobra okazja należała jednak do Hiszpanów. Z około 30 metrów rzut wolny wykonywał Rossi. Po jego zagraniu piłka trafiła do Zapaty, a ten bez zastanowienia uderzył w kierunku bramki. Piłka wylądowała jednak tylko na bocznej siatce.

Imponujące wrażenie sprawiał doping miejscowych fanów, którzy byli zachwyceni obecnością swoich ulubieńców w gronie najlepszych z całej Europy. Po 10 minutach wyraźnie było widać miejsce obu zespołów na boisku. Napoli grało jak na gospodarza przystało, całkowicie przejmując inicjatywę. Z kolei Villarreal starał się uważnie grać w obronie i wyprowadzać groźne kontrataki. Napór gospodarzy przyniósł pierwsze efekty. Jednak Cavani został zablokowany, a Lavezzi uderzył niecelnie. Obaj piłkarze, mimo niepowodzenia, zostali nagrodzeni gromkimi brawami.
Bramka wisiała w powietrzu i padła już w kolejnej akcji gospodarzy. W 14. minucie fatalnie zaspała defensywa Villarrealu i Hamsik znalazł się kilka metrów przed bramką, mając przed sobą jedynie Lopeza. Takich sytuacji pomocnik nie zwykł marnować, i nie inaczej było tym razem. Hamsik spokojnie przymierzył po długim rogu, nie dając żadnych szans bramkarzowi. Na Stadio San Paolo zapanowała euforia. Jednak zanim kibice zdążyli ochłonąć po pierwszej bramce, kolejnych pozytywnych emocji dostarczył im Cavani. Ponownie zaspali defensorzy gości, a konkretnie Rodriguez, który musiał ratować się faulem w obrębie własnej „szesnastki”. Frank De Bleeckere nie miał żadnych wątpliwości i podyktował rzut karny. Do piłki podszedł Cavani. Na stadionie zapanowała absolutna cisza, ale po chwili zamieniła się w kolejną porcję radości. Urugwajczyk zmylił Lopeza, rzucającego się w złą stronę i dał swojemu zespołowi dwubramkowe prowadzenie.
Ofensywa Napoli nieco osłabła, do głosu coraz bardziej zaczęli dochodzić Hiszpanie. W 27. minucie celny strzał na bramkę, strzeżoną przez Morgana De Sanctisa, oddał Nilmar, ale uderzenie było zbyt lekkie, by zaskoczyć golkipera. Kilka chwil później po raz kolejny defensywie gospodarzy dał się we znaki Nilmar. Jednak tym razem Włosi sami sprokurowali zagrożenie. Jeden z piłkarzy Napoli zdecydował się na zagranie do De Sanctisa, ale zagranie to było na tyle niedbałe, że piłkę przechwycił Nilmar i znalazł się w świetnej sytuacji, której jednak nie wykorzystał. Szkoda, bo mecz byłby ciekawszy.












