W poprzednim sezonie duet Bacca – Gameiro był jednym z najlepszych w Europie. Razem strzelili 41 bramek, jednak niespodziewany transfer Kolumbijczyka zmusił działaczy do kupienia nowych napastników – Fernando Llorente i Ciro Immobilego. Mieli zagwarantować Sevilli bramki, ale obaj okazali się rozczarowaniami. Co jest przyczyną słabych transferów Monchiego?
Monchi uchodził za hegemona wśród dyrektorów sportowych, praktycznie każdy jego transfer to mądrze wydane pieniądze. Pod koniec poprzedniego sezonu zapowiedział, że chce zatrzymać wszystkich ważnych dla klubu zawodników, i tak też zrobił. Poza jednym wyjątkiem, Carlosem Baccą. Jego klauzula w kontrakcie wyznaczona była na 30 mln euro, co szybko wykorzystał AC Milan. Transfer był o tyle dziwny, że włoski klub nie występuje w europejskich rozgrywkach, a w swojej lidze nie uchodzi za faworyta. Co innego Sevilla, której aspiracje sięgały wyjścia z grupy Ligi Mistrzów. Po sprzedaniu Kolumbijczyka pojawił się jeden istotny problem – kim go zastąpić? Wybór padł na Fernando Llorente i wypożyczenie Ciro Immobilego z Borussii Dortmund.
Po przeszło pół roku decyzja o sprzedaniu najlepszego napastnika i zastąpieniu go dwoma innymi okazała się katastrofalna w skutkach. Obaj piłkarze w 27 meczach razem strzelili siedem bramek. Wynik haniebny jak na byłego króla strzelców Serie A i wielokrotnego reprezentanta Hiszpanii. Na otarcie łez dla fanów „Sevillistas” pozostaje Kevin Gameiro. Francuz gra bardzo dobrze, a co najważniejsze, zapewnia zespołowi bramki. W 24 meczach zdobył ich 14. Aż strach pomyśleć, co by było, gdyby Francuza też stracili w letni okienku transferowym…
Co jest jednak powodem tak słabej dyspozycji zawodników kupionych latem? Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Weźmy pod lupę Llorente. O żadnej aklimatyzacji w kraju i przyzwyczajeniu się do nowej ligi nie możemy mówić, bo Hiszpan pół swojej, notabene dość długiej, kariery spędził we własnym kraju. Doskonale zna przecież język, a poznanie nowego miasta na pewno nie było trudnym zadaniem. Unai Emery próbuje umożliwić mu dojście do optymalnej formy, często stawiając na niego, mimo że zawodnik nie odwdzięcza się niczym pozytywnym na boisku. W ostatnim meczu z Atletico Madryt trener postawił na Hiszpana, ponieważ Atletico gra bardzo ostrą i fizyczną piłkę. Na papierze wybór był dobry, sylwetka i usposobienie Llorente dały powody do takiej decyzji. Problemem był sam występ zawodnika. Po raz kolejny nie zanotował ani asysty, ani gola, co przełożyło się na pomeczowe oceny. Portal Goal.com ocenił jego grę na 2,5 w skali 1-5.











