Napastnicy Sevilli, czyli nie ilość, ale jakość


30 stycznia 2016 Napastnicy Sevilli, czyli nie ilość, ale jakość

W poprzednim sezonie duet Bacca – Gameiro był jednym z najlepszych w Europie. Razem strzelili 41 bramek, jednak niespodziewany transfer Kolumbijczyka zmusił działaczy do kupienia nowych napastników - Fernando Llorente i Ciro Immobilego. Mieli zagwarantować Sevilli bramki, ale obaj okazali się rozczarowaniami. Co jest przyczyną słabych transferów Monchiego?


Udostępnij na Udostępnij na

Monchi uchodził za hegemona wśród dyrektorów sportowych, praktycznie każdy jego transfer to mądrze wydane pieniądze. Pod koniec poprzedniego sezonu zapowiedział, że chce zatrzymać wszystkich ważnych dla klubu zawodników, i tak też zrobił. Poza jednym wyjątkiem, Carlosem Baccą. Jego klauzula w kontrakcie wyznaczona była na 30 mln euro, co szybko wykorzystał AC Milan. Transfer był o tyle dziwny, że włoski klub nie występuje w europejskich rozgrywkach, a w swojej lidze nie uchodzi za faworyta. Co innego Sevilla, której aspiracje sięgały wyjścia z grupy Ligi Mistrzów. Po sprzedaniu Kolumbijczyka pojawił się jeden istotny problem – kim go zastąpić? Wybór padł na Fernando Llorente i wypożyczenie Ciro Immobilego z Borussii Dortmund.

Po przeszło pół roku decyzja o sprzedaniu najlepszego napastnika i zastąpieniu go dwoma innymi okazała się katastrofalna w skutkach. Obaj piłkarze w 27 meczach razem strzelili siedem bramek. Wynik haniebny jak na byłego króla strzelców Serie A i wielokrotnego reprezentanta Hiszpanii. Na otarcie łez dla fanów „Sevillistas” pozostaje Kevin Gameiro. Francuz gra bardzo dobrze, a co najważniejsze, zapewnia zespołowi bramki. W 24 meczach zdobył ich 14. Aż strach pomyśleć, co by było, gdyby Francuza też stracili w letni okienku transferowym…

 

Co jest jednak powodem tak słabej dyspozycji zawodników kupionych latem? Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Weźmy pod lupę Llorente. O żadnej aklimatyzacji w kraju i przyzwyczajeniu się do nowej ligi nie możemy mówić, bo Hiszpan pół swojej, notabene dość długiej, kariery spędził we własnym kraju. Doskonale zna przecież język, a poznanie nowego miasta na pewno nie było trudnym zadaniem. Unai Emery próbuje umożliwić mu dojście do optymalnej formy, często stawiając na niego, mimo że zawodnik nie odwdzięcza się niczym pozytywnym na boisku. W ostatnim meczu z Atletico Madryt trener postawił na Hiszpana, ponieważ Atletico gra bardzo ostrą i fizyczną piłkę. Na papierze wybór był dobry, sylwetka i usposobienie Llorente dały powody do takiej decyzji. Problemem był sam występ zawodnika. Po raz kolejny nie zanotował ani asysty, ani gola, co przełożyło się na pomeczowe oceny. Portal Goal.com ocenił jego grę na 2,5 w skali 1-5.

Być może problemem są same aspiracje gracza: – Chciałem zostać w Juventusie. Nie czułem się gorszy od Mandżukicia. Włochy pasowały Hiszpanowi i czuł się bardzo dobrze w zespole „Starej Damy”. Pogodził się z rolą drugoplanową i nie robił z tego powodu problemów. Tu, w Sevilli, też nie jest gwiazdą, jednak cały czas tęskni za byłym klubem. Możliwe, że przedłużająca się niemoc Llorente w strzeleniu bramki narzuca coraz większą presje na baskijskiego napastnika. Przychodził jako doświadczony gracz, od którego mieli się uczyć młodzi, a tymczasem jest jednym z największych rozczarowań letniego okienka transferowego.

Jeśli o Llorente możemy mówić jako dużym rozczarowaniu, to o Ciro Immobilem musimy powiedzieć, że jest największym niewypałem transferowym. 25-letni Włoch przychodził do ubiegłorocznego zwycięzcy Ligi Europy z Borussii Dortmund, w której nie spełniał oczekiwań. W BVB Immobile strzelił 10 bramek i był zmiennikiem Aubameyanga. Po dość słabym sezonie były król strzelców Serie A zaczął szukać sobie innego klubu. Wybór padł na ekipę Grzegorza Krychowiaka. Unai Emery za wszelką cenę chciał, aby aklimatyzacja przebiegła w dobry sposób. Dlaczego? Otóż Włoch żalił się jednej z hiszpańskiej gazet, że w Borussii nie mógł z nikim porozmawiać z powodu bariery językowej. Niestety, tak jak jego kolega z ataku, nie zachwycił. Nie zachwycił to mało powiedziane. „Marca” wybrała go do jedenastki najbardziej krytykowanych piłkarzy pierwszej rundy sezonu. Nie mogło być inaczej, gdyż 25 latek miał godnie zastępować Carlosa Baccę, a na półmetku sezonu miał tylko cztery bramki.

Czym skutkowała tak słaba forma obu napastników? Llorente zaczyna większość meczów na ławce, a Immobile już nie zobaczymy w tym sezonie w Sevilli. Napastnik przeniósł się do Torino, czyli do klubu, w którym zdobywał koronę króla strzelców. Jednak po zakończeniu sezonu wróci do ekipy z Ramón Sánchez Pizjuán. Dzieje się tak, ponieważ wypełnił zapis w kontrakcie, według którego zawodnik po rozegraniu pięciu spotkań musi zostać kupiony przez klub, do którego jest wypożyczony. Niestety nie tylko sprawy sportowe zmierzają w złą stronę. Niedawno „La Republica” ujawniła nazwiska osób, które są zamieszane w aferę podatkową we Włoszech, widnieje na niej nazwisko Immobilego.

Osobny akapit trzeba oddać Kevinowi Gameiro. Francuz jest największym skarbem w ofensywie Sevilli. W 24 meczach strzelił 14 bramek i jest jedynym napastnikiem „Sevillistas”, do którego nie możemy się przyczepić. Tylko on wypełnia lukę po odejściu Carlosa Bacci do Milanu i już nieraz jego gole dawały jakże cenne punkty Sevilli. Jeśli tak dalej pójdzie, Monchi będzie musiał zadbać, by znowu najlepszy napastnik zwycięzców ubiegłorocznej Ligi Europy nie został wykupiony bez mrugnięcia okiem. Możemy tylko żałować, że Francuz ma małe szanse, żeby pojechać na Euro ze swoją reprezentacją. Ogromna konkurencja w postaci Karima Benzemy czy Anthonego Martiala powoduje, że w kadrze na mistrzostwa Europy może zabraknąć napastnika Sevilli.

Komentarze
Joki (gość) - 4 lata temu

Ja po hiszpańsku ani trochę, więc fajnie byłoby rozumieć co wrzucasz z TT

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski