Najciekawszym spotkaniem trzeciej kolejki grupy C było spotkanie Rangersów z Valencią. Na Old Trafford, gdzie zmagający się z kryzysem Manchester podejmował Bursaspor, wręcz wiało nudą.
Manchester – Bursaspor
Kibice drużyny prowadzonej przez Alexa Fergusona bardziej niż samym meczem emocjonowali się informacją o rychłym odejściu z ich klubu Wayna Rooneya. Piłkarze jednak od początku próbowali udowodnić, że nawet bez swojego najlepszego strzelca są w stanie wygrywać. Przewaga „Czerwonych Diabłów” nie podlegała dyskusji. W 7. minucie piłkę na skrzydle przyjął Nani, zbiegł z nią do środka i precyzyjnym, mocnym technicznym uderzeniem umieścił ją w bramce gości. Po strzeleniu gola Manchester nadal atakował, ale zawodnicy szkockiego menedżera nie potrafili sobie stworzyć sytuacji do podwyższenia wyniku. Już do końca pierwszej połowy obraz rozgrywek się nie zmienił. Zespół „Czerwonych Diabłów ” nadal prowadziły grę, ale nie potrafił tworzyć sobie stuprocentowej sytuacji do podwyższenia rezultatu.

Początek drugiej połowy do znudzenia przypominał pierwszą odsłonę. Dopiero w 55. minucie Manchester stworzył sobie dobrą okazję, ale nie była to czysta sytuacja strzelecka. Z ostrego kąta uderzał Evra, na posterunku był jednak bramkarz Bursasporu. Z minuty na minutę mistrzowie Turcji coraz częściej byli przy piłce, ale w żadnym stopniu nie przekładało się to na sytuacje bramkowe. Tomasz Kuszczak wciąż miał bardzo mało pracy. Za to jego vis-a-vis nie mógł narzekać na nudę. W 70. minucie ponownie z dystansu uderzał Nani, ale na posterunku był Ivankow. Ostatnie minuty spotkania to śmielsze ataki gości. Manchester zdecydowanie się cofnął, a Turcy odważniej próbowali to wykorzystać. Jednak doświadczenie piłkarzy Sir Alexa pozwoliło im spokojnie kontrolować przebieg spotkania i utrzymać tą skromną przewagę do końca meczu. I to jedyny pozytyw, jeżeli chodzi o grę Manchesteru, który wygrał, ale jednocześnie rozczarował.
Rangers – Valencia
Za faworyta spotkania na Ibrox Park uważana była drużyna z Valencii. I to goście przez pierwszy kwadrans częściej byli przy piłce, częściej gościli pod bramką Rangersów, ale nic z tej przewagi nie wynikało. Później do głosu doszli gospodarze, którzy raz po raz groźnie kontrowali. Jednak swoje sytuacje seryjnie marnowali Miller i Naishmith. W kilku sytuacjach fantastycznymi interwencjami popisał się Cesar, który był bohaterem pierwszych 45 minut w drużynie Valencii. Aż do 34. minuty. Wtedy precyzyjne dośrodkowanie z rzutu rożnego wykorzystał Edu, który głową z najbliższej odległości pokonał Cesara. Po stracie siatki Valencia nadal atakowała, a Rangersi wyprowadzali szybkie kontry. Mało brakowało, a jedno z takich szybkich wyjść zakończyłoby się drugą bramką. Z 25 metrów uderzał Milner, ale piłka zatrzymała się na słupku. Pierwsza połowa zakończyła się w pełni zasłużonym prowadzeniem Rangersów, którzy mimo tego, że rzadziej mieli piłkę przy nodze, to byli drużyną zdecydowanie groźniejszą i powinni prowadzić znacznie wyżej.










