Najciekawsze momenty 10. kolejki ekstraklasy


Zapraszamy na nasze cotygodniowe podsumowanie najciekawszych momentów PKO Ekstraklasy

1 października 2019 Najciekawsze momenty 10. kolejki ekstraklasy
Norbert Barczyk / PressFocus

Dziesiątka kolejka gier naszej rodzimej ekstraklasy upłynęła pod znakiem wielkich szlagierów i derbów Krakowa. Nie padło co prawda tyle bramek, co choćby tydzień temu, lecz na emocje z pewnością nie można było narzekać. Na fotel lidera wróciła drużyna Pogoni Szczecin, a Lechia Gdańsk zwycięstwem nad Legią zapewniła sobie czwartą wygraną z rzędu.


Udostępnij na Udostępnij na

Śląsk Wrocław doznał sensacyjnej porażki z Koroną Kielce, zaś Wisła Płock „wskoczyła” do górnej ósemki ekstraklasy. Wszystko to w  zaledwie jedną kolejkę. Kolejkę oznaczoną numerem dziesięć – i na podsumowanie właśnie tej kolejki gorąco zapraszamy!

(Ekstra)Klasa sama w sobie

Tradycyjnie rozpoczynamy od pochwał za minioną kolejkę. Na te zasłużyli zdecydowanie piłkarze Korony Kielce, którzy pokonali u siebie dotychczasowego lidera PKO Ekstraklasy – Śląsk Wrocław. Wrocławianie byli do tej pory ostatnią niepokonaną drużyną w ekstraklasie, Korona zaś znajdowała się w dołku. To nie przeszkodziło jednak gospodarzom, by na Suzuki Arenie odnieść zwycięstwo.

A nie było to zwycięstwo przypadkowe, bo zespół Korony przez niemalże pełne 90 minut kontrolował sytuację na boisku. W drugiej połowie udało się strzelić bramkę, która nie została uznana, a jakiś czas później defensorzy Śląska wybijali piłkę z linii bramkowej. To było bardzo dobre spotkanie w wykonaniu podopiecznych trenera Smyły, a Milan Radin popisał się fantastycznym uderzeniem zza pola karnego.

Kolejne wyróżnienie ląduje w rękach Waleriana Gvilii, który mimo porażki swojego zespołu zagrał bardzo dobry mecz. Najpierw z rzutu rożnego świetnie obsłużył Mateusza Wieteskę, który wpakował futbolówkę do bramki z bliskiej odległości. Potem na przestrzeni całego spotkania był aktywny i posyłał naprawdę dobre piłki do kolegów z zespołu. Niestety ci nie potrafili zamienić je na gole.

Po drugiej stronie na pochwałę zasłużyli dwaj środkowi obrońcy Lechii – Błażej Augustyn oraz Michał Nalepa. To oni wpisali się przy Łazienkowskiej na listę strzelców i dali Lechii czwarte zwycięstwo z rzędu oraz przedłużyli passę bez porażki do pięciu spotkań.

Kolejnym wyróżnionym zawodnikiem zostaje piłkarz, który pisze piękną historię. Adam Frączczak w meczu przeciwko Jagiellonii Białystok zdobył swoją pierwszą bramkę od 414 dni. W tym czasie pokonał nowotwór i przeszedł zabieg usunięcia guza przysadki mózgowej. Gracz Pogoni Szczecin wykonał także nawiązującą do swojej historii cieszynkę, a gola zadedykował wszystkim kibicom, którzy go wspierali, a także swojej rodzinie.

Kolejne wyróżnienie wędruje do Sergiu Hancy – piłkarza, który zdobył jedyną, zwycięską bramkę w derbach Krakowa, oczywiście dla zespołu Cracovii. Rumun popisał się fenomenalnym uderzeniem na około kwadrans przed końcem meczu. Cracovia pierwszy raz za kadencji Michała Probierza wygrała derby Krakowa, a przy tym dokonała tego przy Reymonta.

Ostatni wyróżniony na dziś to Damjan Bohar. Zawodnik Zagłębia Lubin strzelił dwie bramki w kończącym kolejkę spotkaniu Zagłębia z ŁKS-em, dzięki czemu jego zespół odniósł zwycięstwo 3:1. Zagłębie oddaliło się od strefy spadkowej, natomiast dla ŁKS-u porażka z Zagłębiem była już ósmą ligową przegraną z rzędu.

Ekstraklapa kolejki

Rozdawanie nagan także rozpoczniemy od spotkania Śląska Wrocław z Koroną Kielce. Śląsk Wrocław pomimo wyniku nie zagrał bardzo słabego spotkania – było ono w ich wykonaniu jedynie słabe. Za straconą bramkę jest jednak odpowiedzialna para Golla – Łabojko. Pierwszy nierozważnie podał piłkę do Jakuba Łabojki, który następnie stracił futbolówkę, a potem dał się przepchać zawodnikowi Korony Kielce.

Przechodzimy do kolejnego meczu. Tym razem przyjrzymy się spotkaniu Wisły Płock z Rakowem Częstochowa. Częstochowianie przyjęli graczy z Płocka „u siebie”, to znaczy na stadionie w Bełchatowie, i po raz kolejny doznali porażki – znów mając niemałego pecha. Tym razem całe show skradli sędziowie, z Tomaszem Kwiatkowskim jako sędzią głównym na czele. Gracze z Częstochowy zostali ewidentnie okradzeni z rzutu karnego w końcówce pierwszej połowy – tuż po strzeleniu bramki na 1:0. Nawet Jakub Rzeźniczak w udzielonym dla telewizji wywiadzie stwierdził, że Rakowowi należała się „jedenastka”.

W spotkaniu Legii z Lechią dość ryzykownym zagraniem popisał się Karol Fila, lewy obrońca gdańszczan. Zawodnik chciał podać do swojego bramkarza (albo obrońcy…?), jednak podanie trafiło w pustą strefę w polu karnym Lechii. Do piłki omal nie dopadł Niezgoda, lecz został uprzedzony przez innego defensora Lechii. Przy nazwisku Karola stawiamy więc mały minusik.

Na malutką naganę zasługuje także Jesus Imaz. Hiszpan strzelił co prawda bramkę w samej końcówce spotkania, jednak to trafienie tak właściwie praktycznie nic nie wniosło do meczu. W pierwszej połowie napastnik Jagiellonii miał jednak niezwykle dogodną okazję do tego, aby otworzyć wynik spotkania. Został jednak pokonany przez bramkarza „Dumy Pomorza”, Dante Stipicę. Od snajpera, który ma walczyć o koronę króla strzelców, oczekujemy jednak czegoś więcej.

Babol po polsku

A teraz coś, co każdy prawdziwy fan ekstraklasy kocha w naszej lidze najbardziej. Mowa oczywiście o szeroko pojętych kiksach, majtnięciach, zabawnych wywiadach czy nietuzinkowych zagraniach. Wszystko to w wykonaniu graczy, których dobrze znamy z naszych boisk. Bon apetit!

Na sam początek spoglądamy w kierunku fanów na Łazienkowskiej, którzy, jak sugeruje poniższy tweet, materiały pirotechniczne kupują chyba na rynku chińskim…

Cracovia także podjęła się wykonania #MatrixChallange:

Ekstramecz

Za najlepszy mecz kolejki zdecydowanie należy uznać spotkanie Jagiellonii Białystok z Pogonią Szczecin. Pojedynek niezwykle dynamiczny, szybki, w którym padło wiele bramek – a to przecież dla goli oglądamy mecze. Pięć trafień to najwyższy wynik tej kolejki i, choć nijak się ma do liczb z zeszłego tygodnia, odzwierciedla emocje panujące w tym spotkaniu.

Ze świetnej strony pokazała się ekipa Pogoni, która z wyniku 0:1 potrafiła wyjść na dwubramkowe prowadzenie, gola kontaktowego tracąc tak właściwie w samej końcówce spotkania. Fenomenalnie w bramce spisał się Dante Stipica, jednakże po jednym ze strzałów Imaza omal sam nie strzelił sobie gola. Do „jedenastki” podszedł bardzo pewny siebie Adam Buksa, który zdawał się nie zwracać uwagi na gwizdy dochodzące z trybun, i podręcznikowo wykonał rzut karny.

Skrót z tego meczu dostępny jest pod tym linkiem.

Na koniec prezentujemy wszystkie mecze kolejnej, 11. kolejki PKO Ekstraklasy:

Piątek

Wisła Płock – Arka Gdynia (18:00)

Śląsk Wrocław – Jagiellonia Białystok (20:30)

Sobota

Pogoń Szczecin – Raków Częstochowa (15:00)

Lech Poznań – Wisła Kraków (17:30)

Lechia Gdańsk – Zagłębie Lubin (20:00)

Niedziela

ŁKS Łódź – Korona Kielce (12:30)

Cracovia – Górnik Zabrze (15:00)

Piast Gliwice – Legia Warszawa (17:30)

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski