Znany ze swojej ekscentryczności i egocentryzmu trener Realu Madryt wydaje kolejne kontrowersyjne osądy. Uważa, że nie powinien być nazywany „The Special One”, tylko „The Only One”.

Mourinho jako argument podaje swoje liczne sukcesy osiągane w najlepszych Ligach Europy. Rzeczywiście niewielu może się z nim równać w kwestii dokonań, co nie zmienia faktu, że większość świata futbolowego patrzy na jego komentarze z politowaniem.
Portugalski szkoleniowiec ma o sobie bardzo wysokie mniemanie, uważa się za najlepszego trenera w historii. Jednocześnie twierdzi, że jest skromniejszy i mniej skupiony na sobie niż kiedykolwiek.
– Dobrze mi idzie, dzięki Bogu. Jestem teraz bardziej skupiony na innych niż na sobie. Cele indywidualne nie są dla mnie najważniejsze. Można mnie lubić albo nie, ale wygrałem trzy najlepsze ligi europejskie. Może więc powinno się mnie nazywać nie „The Special One”, ale „The Only One”?











