Polskie kluby poznały dziś rywali, z jakimi przyjdzie im zagrać w 1/16 finału Ligi Europy. Wisła Kraków zmierzy się z belgijskim Standardem Liege. Szkoleniowiec „Białej Gwiazdy” przyznaje, że wprawdzie krakowianie mogli trafić gorzej, ale nie można popadać w hurraoptymizm.

Kazimierz Moskal doskonale zdaje sobie sprawę, że Wisła znalazła się w fazie pucharowej rzutem na taśmę. Przyznaje, że na tym etapie rozgrywek trudno już o łatwych rywali. Chcąc ostudzić emocje, szkoleniowiec podaje dość świeży przykład, kiedy to po wylosowaniu APOEL-u mieliśmy odczynienia z ogólnonarodową euforią. – Przypominam, że po tym jak przypadł nam APOEL, z którym walczyliśmy o Ligę Mistrzów, padało wiele głosów, że trafiliśmy bardzo dobrze, a Cypryjczycy pokazali, że potrafią grać w piłkę. Zajęli pierwsze miejsce w grupie w Lidze Mistrzów, dlatego należy pamiętać o tym, że Standard jest mocną drużyną i należy mieć do niej respekt, jak do każdego przeciwnika. Trzeba pamiętać, że tutaj nie ma słabych zespołów. Teraz możemy mówić, że Legia trafiła na trudniejszego rywala, ale to jest sport i wszystko jest możliwe. Trzeba się przygotować odpowiednio do najbliższych meczów i w ten sposób do tego musimy podchodzić – powiedział Moskal.
Szkoleniowiec „Białej Gwiazdy” przyznał także, że przerwa, jaka czeka teraz polskie zespoły, korzystnie wpłynie na jego drużynę. – Czas ten będzie korzystny, ponieważ do zdrowia dochodzić będą piłkarze, którzy w ostatnim czasie mieli z nim problemy. Najważniejszy jest teraz odpoczynek, bo rozegraliśmy bardzo dużo spotkań w tej rundzie. Okres przygotowawczy nie ulega zmianie. Za trenera Maaskanta myśleliśmy o ewentualnym awansie do 1/16. Tutaj niewiele się zmienia, ponieważ pierwszy mecz w Lidze Europy jest zaledwie kilka dni przed rozpoczęciem zmagań w T-Mobile Ekstraklasie – zakończył Moskal.











