Aż szkoda, że to już koniec. Tak mogą powiedzieć nie tylko piłkarze dorosłej reprezentacji Polski, ale też młodzieżowej, która przygotowuje się do przyszłorocznych mistrzostw Europy w Polsce. Podopieczni Marcina Dorny na piątkę z plusem zdali ostatni test w 2016 roku, test – dodajmy – najtrudniejszy. W Tychach pokonali 1:0 Niemców, a to oznacza, że rok zakończą bez żadnej porażki.
Młodzieżowcy poszli więc śladami swoich dorosłych kolegów, którzy w 2016 roku nie przegrali ani jednego meczu (pod uwagę nie bierzemy starcia z Portugalią, bo tam o odpadnięciu zdecydowały dopiero rzuty karne). Kadra U-21 zanotowała w mijającym pomału roku imponujący bilans: sześć spotkań, pięć zwycięstw i jeden remis (z Węgrami we wrześniu w Lublinie).
Kadra U-21 zanotowała w mijającym pomału roku imponujący bilans: sześć spotkań, pięć zwycięstw i jeden remis (z Węgrami we wrześniu w Lublinie).
Napawać optymizmem może zwłaszcza gra, która z meczu na mecz wygląda coraz lepiej. Za spotkanie z Niemcami naszym młodzieżowcom należą się prawie wyłącznie brawa. Zagraliśmy konsekwentnie, mądrze, a przy lepszej skuteczności mogliśmy wygrać nawet wyżej.
Bohaterowie z tyłu…
Tyski mecz miał kilku bohaterów, o których grzechem byłoby nie wspomnieć. W bramce dzielił i rządził Jakub Wrąbel, który dziś był niemal bezbłędny. Golkiper Olimpii Grudziądz, do której trafił latem ze Śląska, imponował ogromnym spokojem, popisywał się znakomitym refleksem, emanował pewnością siebie, a kilka interwencji (m.in. ta po strzale Sane z pierwszej połowy) powoduje, że coraz śmielej możemy postawić tezę, że to będzie nasz numer jeden na przyszłoroczny turniej.
W obronie bardzo pewnie zagrał Paweł Jaroszyński, który mimo że jeszcze nie tak dawno zmagał się ze złamaną nogą i rozegrał z naszym zachodnimi sąsiadami dopiero pierwsze spotkanie w tym sezonie, w niczym nie przypominał piłkarza świeżo po kontuzji. Miał siłę grać 90 minut, bardzo dobrze przez większość czasu wyłączał z gry Leroy’a Sane, a jedyny poważniejszy błąd to sytuacja, o której pisaliśmy wyżej, kiedy to gracz Cracovii lekko przysnął i niewiele zabrakło, a wykorzystałby to gracz Manchesteru City.
Paweł Jaroszyński zmagał się kilka miesięcy ze złamaną nogą i we wtorek zagrał dopiero po raz pierwszy w tym sezonie.
Na prawej stronie dobrze zaprezentował się Tomasz Kędziora, który potrafił błyskawicznie przedostać się na połowę rywala i stwarzał zagrożenie pod niemiecką bramką, a także brał udział w kasowaniu zagrożenia pod swoją. Przyzwoicie pokazał się też środek obrony, choć kilka razy stoperzy (do spółki ze środkowymi pomocnikami) mogli doskoczyć agresywniej do rywali, którzy korzystali z wolnych przestrzeni, oddając uderzenia na naszą bramkę (inna sprawa, że wiele z tych strzałów było słabej jakości).
…i bohaterowie z przodu
Chwalimy piłkarzy z formacji defensywnych, ale trzeba koniecznie pochwalić również tych ofensywnych. Ktoś, kto nie jest zorientowany w futbolu, mógł się w wielu sytuacjach nie domyślić, która drużyna ma aktualnie inicjatywę, bo wielokrotnie z przodu graliśmy tak, że mogliśmy zaskoczyć nie tylko Niemców, ale też siebie.











