Młode wilki TME: Arkadiusz Milik


14 września 2012 Młode wilki TME: Arkadiusz Milik

Województwo śląskie w naszym kraju znane jest z tego, że to tam znajdują się rozmaite kopalnie węgla. Jak się okazuje, nie tylko węgla, ale też i talentów, o czym świadczy przykład Arkadiusza Milika – 18-letniego zawodnika Górnika Zabrze – który w naszej lidze z każdą kolejką staje się coraz bardziej znaczącą i rozpoznawalną postacią. W rozmowie z nim poznajemy początki jego kariery, a o jego zaletach wypowiadają się też trener Adam Nawałka oraz Paweł Czado, dziennikarz sportowy specjalizujący się w piłce nożnej na Śląsku.


Udostępnij na Udostępnij na

Opowieść o młodym piłkarzu Górnika Zabrze rozpoczyna się w Katowicach. To tam już w wieku czterech, pięciu lat Arkadiusz Milik miał pierwsze kontakty z piłką. Minęło zaledwie kilka lat, a trafił on do swojego pierwszego klubu.

Młody gracz Górnika swój talent pokazywał też w Śląskiej Lidze Juniorów, w której raz został królem strzelców z przewagą ponad 20 bramek nad drugim graczem
Młody gracz Górnika swój talent pokazywał też w Śląskiej Lidze Juniorów, w której raz został królem strzelców z przewagą ponad 20 bramek nad drugim graczem (fot. Rafał Rusek / iGol.pl)

Już od szóstego roku życia zacząłem grać w Rozwoju Katowice pod okiem bardzo dobrego trenera – Sławomira Mogilana. Klub ten posiada bardzo dobrą szkółkę piłkarską, a obecnie drużyna seniorska gra w II lidze. Już w wieku siedmiu, ośmiu lat zaczęliśmy jeździć po turniejach, rozgrywać mecze ligowe – tak swoje początki w przeddzień spotkania z Jagiellonią, w którym zdobył piękną bramkę z rzutu wolnego, wspominał nasz rozmówca.

Patrząc na dyspozycję zawodnika od początku tego sezonu, trudno mieć jakiekolwiek wątpliwości odnośnie do jego pozycji na boisku, gdyż do grania w przedniej formacji wydaje się być stworzony. Wątpliwości nie miał zarówno on, jak i jego trenerzy.

Miałem do tego predyspozycje, bo często szukałem strzałów, lubiłem ofensywną piłkę. Nie nadawałem się na obrońcę, trener to od razu zauważył i postawił na mnie jako napastnika lub ofensywnego pomocnika. Od tego czasu liczyła się wyłącznie ofensywa.

Tak oto młody gracz urodzony w Tychach rozpoczął strzelanie bramek dla juniorskich zespołów Rozwoju. Wyjaśnia nam też, dlaczego wybrał ten klub, a nie GKS, który jest marką znaną w całej Polsce.

Nasz rozmówca miał też oferty z Legii, jednak dla niego priorytetem jest rozwój i możliwość gry w ekstraklasie
Nasz rozmówca miał też oferty z Legii, jednak dla niego priorytetem jest rozwój i możliwość gry w ekstraklasie (fot. Grzegorz Rutkowski/iGol.pl)

Trzeba przyznać, że Rozwój bardziej stawia na młodzież i bardziej się jej przygląda. Ma też lepsze warunki do jej trenowania niż GKS Katowice. Widać po moim roczniku ’94, że paru chłopaków już gdzieś się przewinęło, czy to Wojtek Król w Górniku, czy też Konrad Nowak. Kolejni młodsi również starają się wybijać ponad przeciętność.

Jak się okazało, wybór Rozwoju Katowice jako swojego pierwszego klubu i miejsca, z którego można się wybić wyżej, okazał się doskonały. O talencie Milika głośno już było około trzech, czterech lat temu, kiedy to młody zawodnik Rozwoju Katowice w Śląskiej Lidze Juniorów zdystansował kolegów w klasyfikacji strzelców, zdobywając około 40 goli.

Kolejny w tej klasyfikacji gracz miał ich około 17 – wspomina Milik. Takie osiągnięcia nie przeszły bez echa. Dotarły one także do Zabrza, o czym powiedział nam trener Górnika – Adam Nawałka.

O Arku Miliku słyszałem już kilka lat wcześniej, bo jest to zawodnik, u którego skala talentu jest bardzo wysoka. Na trening zaprosiliśmy go dwa lata temu, już wtedy zaprezentował się z bardzo dobrej strony i chciałem go mieć w drużynie, żeby zarówno odpowiednio prowadzić jego szkolenie, jak i kierować rozwojem piłkarskim.

Arkadiusz Milik przełamał się w wielkim stylu, pokonując dwukrotnie w odstępie pięciu minut Zbigniewa Małkowskiego
Arkadiusz Milik przełamał się w wielkim stylu, pokonując dwukrotnie w odstępie pięciu minut Zbigniewa Małkowskiego (fot. Rafał Rusek /iGol.pl)

Zanim jednak Arkadiusz Milik trafił do Górnika Zabrze, mógł wybierać spośród wielu ofert. O transfer zawodnika zabiegała między innymi Legia Warszawa, a według doniesień mediów na testy zaprosiła go Aston Villa. 18-letni piłkarz uzasadnia motywy swojej decyzji, podjętej wspólnie z rodziną, a w szczególności z ojcem i bratem, który na co dzień pracuje też w… Górniku Zabrze.

Oferty były z Legii. I to trzeba przyznać bardzo dobre, ale ja nigdy nie patrzyłem na pieniądze i zawsze najważniejszy jest dla mnie mój własny rozwój. Uważam, że jeśli będę dobrym zawodnikiem, pieniądze przyjdą z czasem.

Pytany z kolei o to, czy na decyzję wpłynęła sympatia do 14-krotnego mistrza Polski, Milik odpowiedział:

W Polsce nikomu nigdy nie kibicowałem ani tym bardziej nie byłem jakimś wiernym fanem. Oczywiście bardziej szukałem jakichś zagranicznych klubów i piłkarzy, na których można się wzorować. Muszę jednak powiedzieć, że Górnik to mój pierwszy profesjonalny klub i po przejściu do niego sympatia bardziej leży przy Górniku niż przy jakimkolwiek innym polskim zespole.

Do drużyny grającej na co dzień na stadionie przy ulicy Roosevelta trafił dwa lata temu. Już w debiucie zdobył zwycięską bramkę dla zespołu Młodej Ekstraklasy, dla którego zagrał jeszcze jedno spotkanie. W sezonie 2010/2011 dwa mecze na tym szczeblu rozgrywek połączył z występami dla seniorskiej drużyny Rozwoju Katowice, dla której zdobył cztery bramki w dziesięciu spotkaniach. Kolejny sezon zaczął od debiutu w ekstraklasie i zaliczył 53 minuty na stadionie przy ulicy Oporowskiej we Wrocławiu. Zanim jednak trafił do siatki, minęło nieco ponad 600 minut. Sam zawodnik podkreśla jednak, że różnica między III ligą a ekstraklasą jest ogromna.

Młody gracz Górnika wiele zawdzięcza Adamowi Nawałce, który konsekwentnie na niego stawiał
Młody gracz Górnika wiele zawdzięcza Adamowi Nawałce, który konsekwentnie na niego stawiał (fot. Rafał Rusek /iGol.pl)

Różnica jest bardzo duża i trudno było się przyzwyczaić, naprawdę treningi się znacznie różnią, trzeba na nich dawać od siebie wiele więcej. Adaptowanie się w drużynie też mi zajęło trochę czasu. Trener mi zaufał, bo dobrze wyglądałem w sparingach. Myślę, że dopiero po roku stałem się bardzo ważnym i przydatnym zawodnikiem dla zespołu.

Godna zauważenia i pochwały, zwłaszcza po tegorocznych występach młodego piłkarza Górnika, jest konsekwencja Nawałki w stawianiu na tego gracza. Trener zabrzan ze spokojem tak skomentował swoje decyzje:

Dla mnie nie było to żadnym zaskoczeniem. Dla 17-letniego chłopaka debiutującego w ekstraklasie to, że zacznie strzelać, było kwestią czasu. Po prostu musiał do tego cierpliwie dążyć, starać się, wszystko cierpliwie przyjmować.

Gdy już jednak Milik trafił do siatki w prima aprilis, zrobił to dwukrotnie, a po raz pierwszy po jego strzałach piłkę z siatki wyjmował Zbigniew Małkowski z Korony Kielce. Milik w tym meczu mógł skompletować nawet hat-tricka, jednak brakowało albo skuteczności, albo na drodze stanął bramkarz zespołu Leszka Ojrzyńskiego. Przełamanie było bardzo ważne dla młodego zawodnika zabrzan, który nie krył rozczarowania brakiem zdobytych goli.

Agresywność to jedna z zalet Milika, których ma on mnóstwo
Agresywność to jedna z zalet Milika, których ma on mnóstwo (fot. Mikołaj Olszewski / iGol.pl)

Na pewno byłem tym rozczarowany na początku, bo dostawałem dużo szans od trenera, ale nie umiałem ich wykorzystać. Może to był jeszcze taki moment, kiedy wchodziłem, ogrywałem się w lidze i byłem troszeczkę takim żółtodziobem. Teraz to się zmieniło. Po pierwszych bramkach stałem się bardziej pewny siebie, koledzy z zespołu bardziej mi zaufali.

Od tego meczu Milik miejsca w wyjściowym składzie u trenera Nawałki już nie oddał, a za zaufanie i konsekwentne stawianie odwdzięczył się jeszcze dwiema bramkami. Pytany o to, co zawdzięcza szkoleniowcowi 14-krotnego mistrza Polski, młody napastnik odpowiada:

Trzeba przyznać, że bardzo dużo mu zawdzięczam, bo sporo szkoleniowców po kilku mniej udanych meczach mogłoby już zwątpić. Trener Nawałka dalej mi ufał i nadal we mnie wierzył, za co mu dziękuję.

Byłego gracza Wisły Kraków i reprezentanta, a obecnie trenera zabrzan zapytaliśmy, czy takich piłkarzy jak Milik, u których dopiero konsekwentne stawianie może dać efekt w postaci eksplozji talentu, jest w Polsce dużo, czy też takie przypadki są nieliczne. W swojej wypowiedzi Nawałka opowiada się za drugą tezą.

Choć Milik nie czuje się wielkim fanem jakiegokolwiek polskiego zespołu, przyznaje, że największą sympatią darzy swoją drużynę
Choć Milik nie czuje się wielkim fanem jakiegokolwiek polskiego zespołu, przyznaje, że największą sympatią darzy swoją drużynę (fot. Rafał Rusek /iGol.pl)

Ci młodzi zawodnicy są rodzynkami, a przykład Arka Milika potwierdza, że to są wyjątki – powiedział Nawałka, który los wielu młodych graczy, którzy rywalizują w Młodej Ekstraklasie i czekają nieraz kilka lat na szansę debiutu, wyjaśnia ze swojej strony, posługując się ciekawą metaforą.

Jest wielu zawodników, którzy grają i czekają. To tak jak w loterii, w której trzeba skreślić numery, żeby dostać szansę, a to skreślenie numerów to jakość gry w Młodej Ekstraklasie i jakość gry na treningach już w zderzeniu z graczami pierwszej drużyny. Jeżeli zawodnicy wykazują odpowiednie umiejętności, to ja na nich czekam i zawsze im daję szansę. Ekstraklasa to nie jest zabawka, to jest już gra na poważnie i tu można też robić krzywdę chłopakowi w sytuacji, gdy nie jest przygotowany do gry w ekstraklasie, a także drużynie.

Ze strony szkoleniowca Górnika, który słynie z tego, że chętnie stawia na młodych graczy, o czym świadczą m.in. debiuty Pawła Brożka i Grzegorza Bartczaka w podobnym wieku, na temat Milika padło mnóstwo komplementów.

Ma bardzo duży potencjał, jeśli chodzi o możliwości ofensywne, dysponuje wszelkimi atutami, by stać się zawodnikiem bardzo dużego formatu. Doskonała zdolność ruchowa, wyobraźnia przestrzenna, świetny timing. Jest piłkarzem zdyscyplinowanym, jest z nim bardzo łatwy kontakt odnośnie do założeń taktycznych, szybko je przyswaja. To bardzo duży atut pozwalający mu na ogromny zasięg co do możliwości poruszania się po boisku.

W tym sezonie w nieco gorszej dyspozycji jest Nakoulma, jednak mając tak grającego Milika, o siłę ognia trener Nawałka może być spokojny
W tym sezonie w nieco gorszej dyspozycji jest Nakoulma, jednak mając tak grającego Milika, o siłę ognia trener Nawałka może być spokojny (fot. Rafał Rusek /iGol.pl)

W takim wieku i przy tak szybko rozwijającej się karierze ogromne znaczenie odgrywa też psychika, jednak w tej kwestii trener Górnika Zabrze także nie ma najmniejszych zastrzeżeń. Pytany o problemy natury wychowawczej bez wahania odpowiada:

Jeśli chodzi o Arka, to tutaj przede wszystkim jest świadomość tego, że tylko poprzez postawę na treningach, zaangażowanie i determinację może osiągnąć jakiś sukces. To jest dążenie do tego, żeby byś kimś w życiu na niwie piłki nożnej, i doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że jakieś wybryki czy eskapady nocne nie idą w parze z rozwojem kariery. Chociaż trzeba zawsze wiedzieć, kiedy odreagować i zresetować swój organizm – Arek jednak robi to na razie bardzo dobrze, z głową.

Kolejne atuty młodego gracza Górnika wymienia też Paweł Czado, redaktor katowickiego oddziału „Gazety Wyborczej”, autor bloga o śląskiej piłce nożnej.

Milik gra agresywnie, co wiąże się z psychiką. On nie patrzy przeciw komu gra, a moim zdaniem to bardzo ważna cecha u napastnika. Ponadto istotna jest zaskakującajak na tak młody wiekstabilność formy. Nie przypominam sobie jakiegoś beznadziejnego meczu Milika – mówi Czado.

Z racji ligowego debiutu w bardzo młodym wieku zaczął być porównywany do Lubańskiego, a to jest już często nie do udźwignięcia, bo „nowych Lubańskich” były już dziesiątki i nic z tego nie wyszło – dodał znany polski dziennikarz sportowy, którego zdaniem Milik ma ogromne predyspozycje do gry na centrze i świetnie sprawdzi się w ustawieniu 4-5-1, które w Polsce w ostatnich latach stosuje się coraz częściej. 

Oczywiście, wiadomo jednak, że nikt nie jest idealny, o czym mówił nam też trener Górnika Zabrze. Informacje na temat wad młodego gracza postanowił jednak nie przekazywać i zostawić dla siebie.

Dzień przed meczem z Jagiellonią, rozmawiając z nami, wychowanek Rozwoju przyznał, że ma nadzieję poprawić bilans bramkowy z poprzedniego sezonu.

Na pewno bardzo bym tego chciał. Ja już mam swój cel postawiony, jeśli chodzi o bramki, jednak najistotniejszy jest wynik zespołu. Trenuję na 100%, mamy dużo ćwiczeń dla napastników, trenujemy rozmaite strzały i sytuacje, jakie zdarzają się w trakcie meczów, dlatego myślę, że będzie bardzo pozytywnie – podkreśla Milik, który dzień po rozmowie z nami popisał się piękną bramką w Białymstoku i do realizacji swojego planu w pewnym stopniu się zbliżył. Pomimo mądrze zarządzanej kariery młody zawodnik także ma swoje problemy. W tak młodym wieku trudno bowiem pogodzić grę w pierwszym zespole ze szkolnymi obowiązkami.

Są takie momenty, że chce się to wszystko rzucić i zostawić, ale spróbuję jakoś chodzić wieczorowo czy co dwa tygodnie na lekcje. Mam teraz indywidualny tok nauczania w mojej szkole i będę starał się to pogodzić. Bo w normalnej szkole z tradycyjnym tokiem nauki nie ma o tym mowy. Treningi mamy zwykle codziennie, czasami nawet dwa razy w ciągu dnia. Będę się starał uczyć języka, bo wiem, że to może mi się w przyszłości przydać – mówił nam o swojej edukacji Milik, który podkreślał, że na chwilę obecną nie myśli o wyższym wykształceniu.

Nigdy w nauce mocny nie byłem, zawsze stawiałem na sport i dalej tak będę robił – powiedział nam napastnik zabrzan, któremu, patrząc chociażby na tegoroczne występy, trudno nie przyznać racji. Kariera Arkadiusza Milika to na razie przykład samych mądrych posunięć, połączonych z wytrwałą, systematyczną pracą i świadomością istniejących szans.

Wiadomo, że obecnie jego kariera nabierze dużego przyspieszenia i oby mu nie zakręciło się w głowie – stwierdził trener Górnika.

Jak na razie młody piłkarz zespołu z Zabrza jest na dobrej drodze do spełnienia swoich marzeń, a także już jest doskonałym wzorem i przykładem dla wielu innych młodych graczy, którzy chcieliby zaistnieć na najwyższym szczeblu rozgrywek w naszym kraju.

Artykuł ukazał się w najnowszym wydaniu magazynu „Futbolmag”

Komentarze
~Vojownik (gość) - 10 lat temu

Strzelił 2 gole i już się podniecają. Jak po 30
kolejce ekstraklasy będzie miał 10 goli lub więcej
to będzie można powiedzieć, że to wschodząca
gwiazda. Na Razie jest tylko zwykłym piłkarzem.

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze