AC Milan nie zdołał wywieźć trzech punktów z Mińska, remisując z BATE Borysow 1:1. Włosi prowadzili po bramce Ibrahimovicia, lecz w drugiej połowie strzałem z jedenastu metrów wynik meczu wyrównał Renan Bressan.
W spotkaniu Milanu z BATE Borysow był tylko jeden faworyt. Mimo że mecz był rozgrywany w Białorusi, eksperci nie przewidywali innego rezultatu niż trzy punkty dla Włochów. Początek spotkania niekoniecznie zbiegł się z przewidywaniami. BATE rzeczywiście cofnęło się do defensywy, lecz broniło się bardzo skutecznie, jednocześnie wyprowadzając groźne kontry. Białorusini mieli swoje szanse, najpierw gości nastraszył Baga, później świetną okazję miał Skawysz, blisko szczęścia był także Renan. Milan również miał szansę na zdobycie gola. Najlepszą okazję miał Ibrahimović, lecz golkiper BATE dopasował się do poziomu partnerów z drużyny i wybornie wybronił uderzenie Szweda. Białorusini grali na więcej niż sto procent swoich możliwości.

Tak dobra postawa gospodarzy wystarczyła tylko na 22 minuty, bo właśnie wtedy Zlatan Ibrahimović znalazł sposób na złamanie solidnej białoruskiej defensywy. Głównym architektem bramkowej akcji był Robinho, który przedarł się prawym skrzydłem i płasko dośrodkował do dobrze ustawionego Szweda, a ten dopełnił tylko formalności.
Później emocje rosły. Ciekawe sytuacje mnożyły się niczym mrówki w czasie rójki. BATE miało doskonałą szansę do wyrównania po strzale Skawysza, lecz Abbiatti instynktownie odbił piłkę zmierzającą w światło bramki. Z kolei Milan mógł i powinien zdobyć drugiego gola w 39. minucie, jednak Robinho w ostatniej chwili zachował się, jakby miał klapki na oczach i zamiast umieścić piłkę w siatce, trafił w słupek.
Już na początku drugiej części spotkania dostaliśmy wyraźny sygnał, że największe emocje jeszcze przed nami. Milan znalazł się w niebezpieczeństwie po groźnej akcji Koncewoja, lecz ostatecznie jego uderzenie minęło bramkę Abbiattiego. Strzał ostrzegawczy nie podziałał motywująco na gości, więc po chwili mieliśmy zmianę wyniku. Znów szarżował Koncewoj, lecz tym razem został on nieprzepisowo powstrzymany w polu karnym przez Abate. Rzut karny! Z jedenastu metrów pewnie, mocno i w prawy róg uderzył Renan Bressan i na stadionie w Borysowie zapachniało niespodzianką.
Od tej pory Milan musiał ruszyć do ataku, bo remis byłby traktowany jak porażka. Nie minęło jednak pięć minut, a wynik mógł się zmienić na korzyść gospodarzy. Tym razem strzelał Dmitri Baga, lecz Abbiatti pokazał, dlaczego od tylu lat znajduje się w czołówce włoskich bramkarzy. Przez długi czas nic nie wskazywało na to, że Milan jest w stanie zdobyć zwycięskiego gola. Nieco ożywienia przyniosło wprowadzenie na boisko Clarence’a Seedorfa, który kilka razy pokazał, jak należy rozdzielać piłki w środku pola. Po jednym z jego zagrań przed szansą stanął Kevin Prince Boateng, jednak golkiper BATE, Aleksandr Gutor, nie chciał być gorszy od swojego vis a vis i popisał się świetną interwencją.










