Dzisiejszego wieczora na San Siro w Mediolanie spotkały się drużyny Milanu i BATE Borysów. Stawką meczu były punkty w 3. kolejce fazy grupowej Ligi Mistrzów. Górą Milan, ale chyba nie mogło być inaczej…
Faworytem tejże potyczki był Milan. Nie mogło być inaczej, skoro jest to mistrz Włoch, w dodatku wielokrotny. Na tym tle drużyna z Borysowa wypadała blado, nawet bardzo. Owszem, też jest wielokrotnym mistrzem, ale Białorusi…

W ostatniej kolejce piłkarze BATE dostali srogą lekcję od Barcelony, która to zaaplikowała im aż cztery bramki. Milan z kolei wygrał w Pilznie, ale grą ostatnio nie powalał na kolana. Przed pierwszym gwizdkiem pachniało bramkami, które paść musiały.
Od samego początku do ataku ruszyli podopieczni Allegriego. Szczególną ochotę do gry, o dziwo, przejawiał Zlatan Ibrahimović, który w pierwszych dziesięciu minutach trzy razy strzelał na bramkę Gutora. W kolejnych minutach próbowali również Van Bommel i Abate, ale ich strzały zostały zblokowane. Następnie mecz się wyrównał, a piłkarze Milanu byli co chwila przewracani i faulowani przez swoich dzisiejszych rywali.
W 25. minucie wydawałoby się groźny strzał oddał sprzed pola karnego Boateng, ale piłka po jego uderzeniu nie trafiła nawet w światło bramki. Trzy minuty później strzelał jeszcze Aquilani, ale tym razem skutecznie piłkę wyłapał bramkarz BATE. Goście tylko sporadycznie przedostawali się w pole karne miejscowych, którzy bez problemu wybijali ze swojego pola karnego ich marnej jakości wrzutki.
Po pół godzinie gry zawodnicy z Borysowa mieli bardzo dobrą okazję do objęcia prowadzenia. Błąd przed polem karnym popełnił Van Bommel, ale na całe szczęście dla niego, strzał Bressana obronił Abbiati. Niespełna dwie minuty później bramkę strzelili gospodarze. Sprzed pola karnego strzelał Abate, ale jego uderzenie zostało zablokowane. Piłka trafiła pod nogi Zlatana Ibrahimovicia, który w takich sytuacjach się nie myli albo bardzo rzadko się myli. Milan od tej pory uspokoił grę, objął bowiem prowadzenie. Bynajmniej jednak nie poprzestał na atakach, jednak nieco bardziej już uważając na ewentualne kontrataki BATE.
Na kilka chwil przed zakończeniem pierwszej połowy meczu prowadzenie próbowali podwyższyć kolejno Taiwo i Aquilani, ale na nic się to zdało. Gracze z Borysowa stali się coraz bardziej nerwowi, czego efektem były dwie żółte kartki w samej końcówce pierwszej odsłony gry. Na drugą połowę z jednobramkowym prowadzeniem wyszli gracze Milanu, którzy zasłużenie prowadzili w tym pojedynku.











