Jeżeli ktoś myślał, że Miedź Legnica po przypieczętowaniu awansu do ekstraklasy spocznie na laurach i pozostałe spotkania dogra, byle dograć, to srogo się zawiódł. Dla podopiecznych Wojciecha Łobodzińskiego nie ma znaczenia, czy grają z drużyną z dołu tabeli czy z Arką walczącą o drugie miejsce. Robią swoje, zabierają trzy punkty i jadą dalej.
Miedź wygrywając z „Żółto-niebieskimi”, powiększa przewagę nad trzecią lokatą do 14 punktów. Trzeba przyznać, że takiej dominacji na zapleczu ekstraklasy już dawno nie było.
Patryk Makuch show w Gdyni
Napastnik „Miedzianki” kolejny raz udowodnił, jak ważnym jest zawodnikiem w układance Wojciecha Łobodzińskiego. Dzisiaj ukąsił gdynian dwukrotnie. Pierwszy raz już w 10. minucie, kiedy to po świetnym podaniu Maxime Domingueza znalazł się sam na sam z bramkarzem gospodarzy, Kacprem Krzepiszem, i nie dał mu większych szans na skuteczną interwencję. Drugie trafienie miało miejsce w 76. minucie. Jurich Carolina rajdem lewą stroną napędził ofensywę legniczan, dograł do środka, co wywołało zamieszanie, a Makuch… siedząc, wpakował piłkę do pustej bramki.
Tymi dwoma trafieniami wrócił on nieśmiało do walki o koronę króla strzelców Fortuna 1. Ligi. Do liderującego Kamila Bilińskiego traci zaledwie trzy trafienia. Kibiców Miedzi może z kolei cieszyć fakt, że mecz z Zagłębiem Sosnowiec odblokował jego karabiny. Wcześniej przez siedem kolejnych spotkań nie znalazł drogi do bramki rywali, na czym przez moment cierpiała cała drużyna. Miedź w tym okresie m.in. przegrała ze Stomilem Olsztyn oraz zremisowała z Podbeskidziem oraz Sandecją.
Mateusz Abramowicz pokazuje „jestem!”
Drugim, dość nieoczekiwanym bohaterem meczu z Arką okazał się Mateusz Abramowicz. Golkiper „Miedzianki” praktycznie cały sezon spędził na ławce rezerwowych. Wyjątkiem był Puchar Polski, w którym wystąpił dwukrotnie, oraz trzecioligowe rezerwy, gdzie Abramowicz wystąpił sześciokrotnie. Starcie w Gdyni było z kolei pierwszym w pierwszej lidze. Zapewnienie awansu dało trenerowi Łobodzińskiemu komfort pracy, pozwalając na roszady. Jedną z nich była wymiana Pawła Lenarcika właśnie na byłego golkipera m.in. Śląska Wrocław.
Wybór ten okazał się niezwykle trafiony. Abramowicz nawet w momentach, w których nie miał zbyt dużo pracy, wykazywał się dużą pewnością siebie. W drugiej połowie z kolei, jeszcze przy stanie 1:0, wybronił dwa bardzo dobre strzały głową zawodników Arki. W późniejszym etapie meczu „Arkowcy” po raz kolejny dążyli do bramki kontaktowej, lecz bramkarz Miedzi ponownie nie dał się pokonać.











