Nie był to oczywisty transfer. Michał Helik, przechodząc do Barnsley, zaskoczył wiele osób, ale finalnie wyszedł na tym bardzo dobrze. Były defensor Cracovii zdążył już udowodnić, że jest stworzony do gry w Championship. Helik szybko stał się liderem defensywy „The Tykes” i zaczyna śmiało pukać do drzwi reprezentacji. Czy selekcjoner Paulo Sousa rozważy jego kandydaturę? Być może z racji niewielkiego wyboru właśnie tak się stanie.
Jeszcze kilka lat temu trudno było sobie wyobrazić, że Michał Helik rozwinie się na miarę swojego dużego talentu. Nie chodziło w tym wszystkim jednak o zatrzymanie się w rozwoju. Poważnym problemem były olbrzymie komplikacje zdrowotne, przez które stracił ponad rok, będąc w Ruchu Chorzów. Na jego szczęście, po tych dużych perturbacjach przeniósł się do Cracovii, w której odżył i momentami pokazywał się z dobrej strony.
Czy jednak gra Michała Helika była tak dobra, żeby zwrócić na siebie uwagę klubu z Championship? Najwyraźniej w Barnsley uznano, że taki profil środkowego obrońcy idealnie wpasuje się w ich system gry. I tak właśnie, dosyć nieoczekiwanie, w dniu swoich 25. urodzin Helik w końcu mógł przenieść się do wymarzonej ligi angielskiej.
Nie był to co prawda transfer do Premier League, którą Helik od dawna bacznie obserwował, ale i tak sam zawodnik był zachwycony tym kierunkiem. Dobrą grą na zapleczu angielskiej elity można zapracować na coś więcej i na to też z pewnością liczył.
Krok po kroku budował swoją pozycję
Po transferze do drużyny „The Tykes” Helik nie miał zbyt wiele czasu na aklimatyzację i szybko wskoczył do pierwszej jedenastki. Nawet czerwona kartka w pierwszym meczu ligowym nie przyniosła za sobą problemów w postaci utraty składu. Były zawodnik Cracovii miał też na tyle szczęścia, że Barnsley nie było uważane za zespół z czołówki ligowej. To też powodowało, że zdarzające się błędy w defensywie nie były aż tak źle odbierane. Z czasem jednak jego forma zaczęła systematycznie iść w górę, szczególnie pod skrzydłami trenera Valeriena Ismaela, który został zatrudniony w październiku.
Po raz pierwszy bardzo głośno w naszych mediach o Heliku zrobiło się w okresie świątecznym. Wtedy polski obrońca dał popis w ofensywie i strzelił dwa gole przeciwko Huddersfield Town. Było to o tyle istotne, że drugie trafienie miało miejsce w 94. minucie i dało bardzo cenną wygraną 2:1.












