Kto będzie następny? Drużyny rywalizujące z Katarem na mistrzostwach świata w 2022 roku? Oczywiście te słowa nie brzmią zbyt dojrzale i prowokują do niepotrzebnych dyskusji. Jednakże trudno oprzeć się wrażeniu, że pewne kwestie w świecie futbolu nie zmierzają w dobrym kierunku. Co gorsza, wbijają się w umysł i raz po raz wybrzmiewają jak złowroga mantra: Messi i Argentyna to dopiero początek? Jak daleko jeszcze posuną się ci, którzy w cieniu pociągają za sznurki marionetek?
Kiedy zmaterializujemy słowo „korupcja”, najpewniej przed naszymi oczami pojawi się starszy pan w biurze obejmujący wysokie stanowisko, później sporych gabarytów walizka z pieniędzmi, następnie cyrograf z dożywotnią klauzulą poufności, a na koniec należycie „opakowany” mecz i opłaceni piłkarze lub sędziowie. Czy to fałszywy obraz? Poniekąd nie. Każdy z tych elementów tworzy pewną całość, ale koniec końców nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić, jak w 100%, od A do Z, przebiega cały proces tej „transakcji”.
Co więcej, myśląc o korupcji, prędzej spojrzymy na rozgrywki mniej eksponowane, bo w nich wszelkie procedury zwalczające oszustwa nie są na pierwszy rzut oka na tyle hermetyczne, by skutecznie powstrzymywać tego typu występki. Patrząc logicznie, nizin futbolu światło sprawiedliwości nie dosięga, natomiast to, co widnieje na świeczniku, wiąże się z ogromnym ryzykiem. Takim, które powinno odstraszać łapczywe żądze.
Niestety okazuje się, że nawet tam, gdzie w spokojnym zaciszu górskim przebywa zdobywca piłkarskiego Mount Everestu, korupcja może bezkarnie łamać wszelkie zasady. Nie na uboczu, nie na peryferiach czy w zakamarkach, a na samym szczycie, czyli turnieju Copa America i w świątyni Leo Messiego. Czy to możliwe? Tak na oczach całego świata?
Całemu światu ukazały się macki hydry?
Echa ostatnich wydarzeń, które wyraźnie odcisnęły swoje piętno na przebiegu obecnego turnieju Copa America, nie zamilkną prawdopodobnie nigdy. W Ameryce Południowej temat korupcji oczywiście nie jest niczym obcym, ale w momencie, gdy jego ekspansja wpływa na świętą futbolową arenę, skala dyskusji przybiera niebotyczne rozmiary i urasta do miana historycznego skandalu. Bo jak inaczej nazwać pracę sędziów, która ewidentnie (czarno na białym!) rozdziela się na dwa podejścia w egzekwowaniu obowiązków? To podczas spotkań „neutralnych” oraz to drugie w meczach Brazylii w fazie pucharowej?










