Wisła Kraków ograła na wyjeździe Skonto Ryga. Jedyną bramkę w tym spotkaniu zdobyli Łotysze. Był to jednak gol samobójczy. Równie ważne jak zwycięstwo są jednak informacje na temat stanu zdrowia Maora Meliksona, który w 85. minucie opuścił boisko na noszach.

Melikson ucierpiał w starciu z jednym z obrońców. Po indywidualnej akcji rywal sfaulował go tuż przed polem karnym. Izraelczyk upadł na tyle nieszczęśliwie, że złamał palec w ręce. Tuż po zakończeniu spotkania został przewieziony do szpitala, gdzie przejdzie szczegółowe badania. Na ostrą grę Łotyszy narzekał również Robert Maaskant, który wypominał rywalom faule na swoim zawodniku.
– Maor siedem razy w trakcie meczu był sprowadzany do parteru – wyliczał holenderski szkoleniowiec.










