Już jutro rewanżowe spotkania II rundy eliminacyjnej Ligi Europy. Swoje mecze rozegrają drużyny z Polski: Ruch Chorzów, Legia Warszawa i Lech Poznań. Zobaczymy, czy uda im się pokonać rywali i awansować dalej.
W okresie, kiedy najlepsze kluby europejskie organizują tournee po Bliskim i Dalekim Wschodzie, podczas którego rozgrywają mniej lub bardziej ciekawe sparingi, polskie drużyny niemal od początkowych faz eliminacji (Lech grał w I rundzie) walczą o dalsze uczestnictwo w europejskich pucharach. Niemniej jednak, w pewnym aspekcie kluby z lokalnego podwórka dorównują zagranicznym – w organizowaniu wycieczek w dalekie rejony krajów należących do UEFA: „Kolejorz” miał okazję odwiedzić Tałdykorgan w Kazachstanie oraz Lankaran w Azerbejdżanie. W poprzednich edycjach LE również zdarzało się naszym zespołom odbywać dalekie podróże na obrzeża europejskiej strefy piłkarskiej.

Najbliżej zapewnienia sobie awansu jest chorzowski Ruch, który w meczu u siebie wygrał z Metalurgiem Skopje 3:1. Trzeba przyznać, że „Niebiescy” pokazali charakter po straconej w 70. minucie bramce, gdyż już cztery minuty później doprowadzili do wyrównania, po czym dołożyli kolejne dwa gole i pewnie zwyciężyli w pierwszym spotkaniu. Wyróżniającym się zawodnikiem był Arkadiusz Piech, który zapisał na swoim koncie dwa trafienia i tym samym potwierdził dobrą postawą chęć gry w reprezentacji Polski. Może jego były trener klubowy da mu szansę?
Czwartkowy mecz w Macedonii wydaje się dopełnieniem formalności, jednak chorzowski klub posiada jedynie dwubramkową zaliczkę i wystarczy, że przegra 0:2, a pożegna się z pucharami. „Niebiescy” muszą wyjść na to spotkanie maksymalnie skoncentrowani, by nie dać sobie odebrać awansu. Zaliczkę z pierwszego pojedynku już mają, teraz powinni postawić kropkę nad i.
Warszawska Legia natomiast zremisowała 2:2 na Łotwie z Metalurgsem Lipawa. Pomimo że „Wojskowi” dominowali w całym spotkaniu i dwukrotnie wychodzili na prowadzenie, ostatecznie nie byli w stanie dowieźć do końca zwycięstwa nad niżej notowanym rywalem. Legioniści grali od 69. minuty w przewadze, gdyż drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę otrzymał defensor Metalurgsa – Dzintars Zirnis. Jednak nie skorzystali z tego i, co gorsza, stracili pod koniec meczu bramkę z rzutu karnego.
Rewanżowe spotkanie na Pepsi Arenie ma przynieść końcowe rozstrzygnięcie tego dwumeczu. Wynik z pierwszej rywalizacji stawia w lepszej sytuacji Legię, ze względu na lepszy bilans bramek strzelonych na wyjeździe. Teoretycznie warszawskiej drużynie wystarczy remis nie wyższy niż 1:1, by awansować do III rundy. Jednak defensorzy „Wojskowych” w rewanżu muszą wykazać się mniejszą opieszałością i niezdarnością. W innym wypadku powtórzenie wyniku z poprzedniego sezonu, kiedy to legioniści zagrali w 1/16 finału, może okazać się nieosiągalne.










