Po dwóch bramkach i świetnej grze Łukasza Garguły, GKS Bełchatów pokonał w meczu na szczycie Zagłębie Lubin 3:1. Po zwycięstwie podopieczni Oresta Lenczyka wracają na fotel lidera. Pierwszą porażkę na trenerskiej ławce Zagłębia zanotował Czesław Michniewicz.
Jeszcze rok temu, mało kto przypuszczał, że pojedynek GKS-u Bełchatów z Zagłębiem Lubin okrzyknięty zostanie meczem kolejki i na długo przed pierwszym gwizdkiem sędziego będzie elektryzować kibiców w całej Polsce. Wielu też stukałoby się po głowie, słysząc, iż Łukasz Garguła będzie rozgrywającym reprezentacji, a Maciej Iwański będzie typowany jako jego główny rywal w walce o tą pozycję. Piłka nożna to sport, który stale zaskakuje i to co mało prawdopodobne wczoraj, dziś może stać się faktem. W Wielki Czwartek fakty były jasne – w Bełchatowie o trzy punkty rywalizowały dwie czołowe, polskie jedenastki.

W tym arcyważnym pojedynku górą byli piłkarze GKS-u Bełchatów, którzy zdominowali środkową strefę boiska. Rozgrywający wspaniałe spotkanie Łukasz Garguła przyćmił lidera gości – Macieja Iwańskiego. Reprezentacyjny pomocnik miał udział przy każdej bramce swojej drużyny. Najpierw w 15. minucie popisał się świetnym prostopadłym podaniem, które na bramkę zamienił Dawid Nowak. W kolejnych sytuacjach sam zmienił się w rolę egzekutora, dwukrotnie nie dając szans bramkarzowi przyjezdnych. Choć Garguła był bez wątpienia najjaśniejsza gwiazdą tego wieczoru, w zwycięstwie spory udział mieli także jego koledzy, Dawid Nowak i Mariusz Ujek. Zwłaszcza ten drugi, pochodzący z Lubina utrudniał tylko jak mógł życie obrońcom Michniewicza. Szczególnie widowiskowo wyglądały jego pojedynki powietrzne z nieustępliwym Arboledą.
Zupełnie zawiedli za to piłkarze Zagłębia. Jedna bramka Grzegorza Bartczaka po akcji z rzutu wolnego, to stanowczo za mało jak na walczący o mistrzostwo zespół. Rozczarował wspominany wcześniej Iwański, od którego w dużej mierze zależy gra całej drużyny. Nie lepiej zaprezentowali się reprezentanci Polski, Robert Kolendowicz i Wojciech Łobodziński, zastąpiony zresztą w drugiej połowie Portugalczykiem Rui Melo. Słaba gra w linii pomocy, sprawiła, że bezradny był najlepszy strzelec drużyny – Michał Chałbiński, który nie miał szans żeby znaleźć się w dogodnej sytuacji strzeleckiej. Wszystko to złożyło się na słabą postawę „miedziowych” w pierwszej połowie, a nieco lepsza gra po przerwie to było za mało na rozpędzony tego dnia GKS.
„To nie mógł być łatwy mecz, wszak graliśmy z liderem. Gdybyśmy nie mieli kilku liderów, to zapewne ciężko byłoby o remis. Chcieliśmy zrobić prezent kibicom, by Święta Wielkanocne, były szczęśliwe” – stwierdził zadowolony Orest Lenczyk. Mnóstwo materiału do analizy będzie miał za to Czesław Michniewicz, który po raz pierwszy odkąd prowadzi Zagłębie musiał przełknąć gorycz porażki. – mówił po spotkaniu.











