Argentyński pomocnik FC Barcelona, Javier Mascherano, obwinia siebie za remis w starciu przeciwko AC Milan. Mecz na San Siro zakończył się wynikiem 1:1.
Bramka na 1:0 dla „Rossonerich” padła po błędzie byłego gracza FC Liverpool. Argentyńczyk próbował wybić piłkę ze swojej połowy, jednak trafił prosto w Robinho, który po szybkiej wymianie podań z Kaką znalazł się sam na sam z Victorem Valdesem. Napastnik reprezentacji Brazylii nie zwykł mylić się w takich sytuacjach i „Duma Katalonii” musiała potem gonić wynik. Udało się to po strzale Leo Messiego, jednak punkt zdobyty na trudnym dla „Blaugrany” terenie (ostatni mecz obu ekip na tym stadionie zakończył się zwycięstwem Milanu 2:0) nie satysfakcjonuje gości.
– Myślę, że ta bramka to moja wina. Kolejny błąd. Popełniłem ich w tym sezonie już kilka i to boli – mówi rozgoryczony Mascherano. – Chciałem wybić tę piłkę, ale ona odbiła się za wysoko. W meczu takim jak ten nie można popełniać takich błędów. Nie mam w zwyczaju tłumaczyć się, przeze mnie ucierpiał zespół. Wynik jest taki, jaki jest i to też boli. Gdybyśmy wygrali, drużyna nie ucierpiałaby z mojego powodu – dodaje.
Mimo remisu na San Siro FC Barcelona pozostaje liderem grupy H, mając dwa punkty przewagi nad ekipą z Włoch. Rewanż między tymi zespołami już za dwa tygodnie.









