Kiedy w styczniu przechodził do Arsenalu, wszyscy zastanawiali się, czy to był przemyślany wybór. Okrzyknięty swego czasu talentem stulecia Martin Odegaard po raz kolejny zdecydował się opuścić Real Madryt i wydaje się, że znów dokonał dobrego wyboru. W drużynie „Kanonierów” miał otrzymywać minuty i tak też jest. Widać również, że forma kreatywnego pomocnika idzie do góry. Sam zespół również coraz lepiej odnajduje się z nim na boisku, a szkoleniowiec mu ufa.
Spośród zainteresowanych to zespół Mikela Artety przyszedł z obietnicą regularnych minut dla utalentowanego 22-latka. Jednak nawet ci, którzy są dobrze zorientowani w jego talencie, mogli być zaskoczeni, widząc, jak ta obietnica szybko została spełniona. Mając chwilę na odpowiednią integrację, dostaje regularnie szansę grania. Od tamtej pory został wybrany do rozpoczęcia dwóch najważniejszych meczów sezonu przeciwko Benfice. Swoje szanse otrzymał również w Premier League w starciach z Manchesterem City i Leeds.
Martin Odegaard to kreatywność
Już od początku pobytu w Anglii widzimy jego zdolność gry w ruchu, brania ciężaru rozgrywania na siebie. Jest innym typem zawodnika niż kontuzjowany Smith Rowe. Martin Odegaard to przede wszystkim umiejętność zagrania ostatniego podania do napastników. Zwłaszcza szybkich, a więc wydaje się idealną „dziesiątką” dla grającego na szpicy Lacazetta czy Aubameyanga. Jego wizję najlepiej wykorzystać przed obroną przeciwnika, podczas gdy Smith Rowe pokazał swoje mocne strony, biegając w półprzestrzeni i pomagając napastnikom oraz wspierając ich swoimi wejściami w pole karne. W podobnym tonie wypowiada się nasz ekspert, Maciej Łuczak, z TVP Sport: – Trudno o wielki zachwyt, bo to też nie jest moment, w którym Arsenal ogólnie zachwyca, ale na pewno potrzebował takiego piłkarza. Arteta dość dobrze poradził sobie z organizacją gry w defensywie, ale brakowało zawodnika kreatywnego, który będzie potrafił stwarzać sytuacje, pokazywać się do gry. Kimś takim na pewno jest Norweg.
To samo dostrzega angielski portal Cbssports.com, który ocenił grę Odegaarda na siódemkę w meczu z Leicester (maksymalna nota – 10), motywując to tym, że jest najbardziej zadowolony z podań pomocnika we właściwe miejsca na boisku. Czego idealnym przykładem są dwie bramki. Pierwsza Williana, druga Pepe. W tym wypadku warto obejrzeć akcje z tego meczu, w których widzimy, jak fantastycznie Norweg rozprowadza kontrę „The Gunners”.












