Jest germanistą, komentatorem telewizyjnym i dziennikarzem prasowym. Szerszemu gronu odbiorców dał się poznać dzięki pracy w roli zastępcy redaktora naczelnego tygodnika „Tylko Piłka”. Następnie związał się z powstającą na polskim rynku telewizją Sportklub i Sportklub+. Marcin Gabor – bo o nim mowa – od 2008 roku prowadzi pierwszą w Polsce firmę scoutingową, ScoutingPRO.
– Jesteś założycielem firmy „Gabor Medien”, zarządzającej marką ScoutingPRO. To pierwsze takie przedsięwzięcie w Polsce. Skąd pomysł na ową działalność?
– Faktycznie, to na pewno pierwsza typowa agencja scoutingowa w Polsce, ale rozmawiając z ludźmi zajmującymi się piłką w Niemczech, Anglii, Holandii czy Czechach zaczyna się wyłaniać obraz pierwszego przedsięwzięcia na taką skalę w Europie. Owszem, są firmy analityczne, scouting działa przy klubach, natomiast osobnej firmy o tym profilu prawdopodobnie jeszcze nikt nie stworzył. Pomysł na powołanie do życia marki ScoutingPRO wziął się po części z wieloletnich obserwacji funkcjonowania piłki nożnej w Niemczech, po wtóre z nagromadzenia własnych pomysłów i wreszcie z powodu tragicznego poziomu scoutingu w Polsce. Chcemy profesjonalizować struktury, bowiem w Polsce na tragicznym poziomie znajduje się również postrzeganie futbolu. Ale to już temat na inne opowiadanie…
– Z jakimi klubami/agencjami menedżerskimi w Polsce/za granicą współpracujecie i na czym taka współpraca polega?

– W tej chwili nie mogę zdradzić nazw konkretnych klubów ani agencji menedżerskich, z którymi kooperujemy. Odpowiem bardziej enigmatycznie: na rynku polskim współdziałamy z klubami od szczebla ekstraklasy po III ligę. Nie wykluczając wejścia – w zależności od chęci ludzi odpowiedzialnych za te kluby – w niższe klasy rozgrywkowe. Poza granicami kraju skupiamy się przede wszystkim na Niemczech, choć zdarzają się epizody angielskie, austriackie, tureckie czy… nigeryjskie. Jak na spowiedzi mogę za to nakreślić formę współpracy. Kontaktując się z klubami oferujemy dwie możliwości. Po pierwsze, klub może nam przedstawić zapotrzebowanie. Otrzymujemy informację o pozycji, specyfice umiejętności, przedziale wiekowym oraz innych kryteriach, które powinien spełniać potencjalny kandydat na nowy nabytek zespołu. Wówczas albo oferujemy zawodnika z własnej bazy danych, albo też zaczynamy szukać pod kątem wytycznych. Druga możliwość to zlecenie marce ScoutingPRO długofalowej obserwacji konkretnego piłkarza. Przecież przykładowo klub z Pomorza ma ograniczone pole manewru w kontekście obserwacji zawodnika z Dolnego Śląska. W tej materii prowadzimy też rozmowy z oficjelami zagranicznych klubów.
– Jak wygląda proces wyszukania piłkarza?
– Zbierając wokół siebie ludzi wyznaczyłem ważny strategiczny cel – merytoryka i profesjonalizm ponad wszystko! Kilka dni w tygodniu scouci rozjeżdżają się po Polsce i Niemczech zgodnie z harmonogramem obserwacji. Prowadzą rozpoznanie w terenie, szukając ludzi zdolnych do przeskoczenia na wyższy szczebel. Niekoniecznie są to piłkarze wybijający się w danej drużynie, którzy podobają się wszystkim wokół. To tak naprawdę niewiele znaczy. Liczy się potencjał i funkcjonowanie w kolektywie. Aby obserwować i oceniać piłkarza, należy ciągle mieć odniesienie do działania w danym systemie gry, do realizacji wyznaczonych założeń taktycznych. Umiejętności indywidualne mają tylko w tym pomagać, a nie odwrotnie. Jeśli już scout zgłosi do wstępnego zainteresowania personalia zawodnika, wówczas zaczyna się etap obserwacji. Każdy zawodnik, który znajdzie się w orbicie zainteresowań marki ScoutingPRO, musi być obserwowany 4-5 razy, a po każdej obserwacji powstaje bardzo szczegółowy raport. Zdarzają się, oczywiście, także przypadki dłuższych obserwacji. Dopiero po wielu tygodniach weryfikacji, na podstawie raportów scoutów, podejmuję decyzję o przyjęciu gracza do bazy danych lub jego odrzuceniu. Dopuszczamy także zgłoszenia samych piłkarzy. Każdego tygodnia otrzymuję sporo aplikacji od zawodników w różnym wieku i z każdego regionu kraju. Część z tych piłkarzy bywa przez nas zweryfikowanych.











